Parę dni temu na New York Mercantile Exchange za baryłkę lekkiej ropy arabskiej po raz pierwszy w historii płacono ponad 50 USD. Na Międzynarodowej Giełdzie Paliwowej w Londynie, gdzie handluje się ropą Brent z dna Morza Północnego, ceny też pobiły rekord.
Ropa po 80 dolarów?
Przeciętne ceny ropy w tym roku wynoszą w USA 39 USD za baryłkę i nigdy nie były wyższe. Ale tylko nominalnie. Bo jeśli uwzględnić zmianę siły nabywczej dolara, w historii był okres, gdy za surowiec trzeba było płacić prawie dwa razy więcej niż dziś. Tak było w czasie drugiego szoku naftowego, będącego następstwem wojny iracko-irańskiej i detronizacji szacha Iranu, do której doszło w 1979 r. Zaniepokojone sytuacją państwa OPEC podniosły wtedy cenę baryłki do 30 USD. Według Departamentu Energii USA, średnia cena baryłki płacona przez amerykańskie rafinerie w 1981 r. wynosiła 35,24 USD. To odpowiada obecnej cenie w wysokości 73 USD. Analitycy szacują, że notowania surowca momentami dochodziły nawet do "dzisiejszych" 80 USD.
W ujęciu realnym ceny ropy obserwowane obecnie, odpowiadają z grubsza poziomowi z czasów pierwszego szoku naftowego, który miał miejsce w latach 1973-1974. Wywołała go redukcja wydobycia surowca i embargo na jego dostawy do USA i państw popierających Izrael, nałożone przez państwa arabskie po zakończeniu wojny arabsko-izraelskiej. Po raz ostatni gwałtowny, ale krótkotrwały, skok cen ropy obserwowano na początku lat 90., w przededniu pierwszej wojny w Zatoce Perskiej.
Szoki naftowe z lat 70. wywoływały globalny kryzys w gospodarce i napędzały inflację do dwucyfrowego poziomu. Teraz, mimo że ceny są wysokie, nic takiego nie powinno nastąpić. - Jest to hamulec, ale hamulec do zniesienia - oceniają ekonomiści. Szacują np., że w przypadku najbogatszej gospodarki amerykańskiej tempo wzrostu w przyszłym roku wyniesie 3,5%, a nie zakładane wcześniej 4%. Niemal za każdym razem eksperci jednak dodają - "jeśli ceny ropy nie będą dalej rosnąć". A to nie jest takie pewne.