Spółki o innych rodowodach najczęściej pojawiają się na parkiecie, by pozyskiwać pieniądze na inwestycje. Nie zawsze są one trafione, co potem obniża wartość firmy. Przy tym potencjalni nabywcy "karmieni" są optymistycznymi prognozami na przyszłość, co w razie trudności z ich realizacją budzi rozczarowanie. Natomiast gdy dotychczasowi akcjonariusze decydują się na pozbycie się udziałów, może to być związane z tym, że widzą zagrożenia dla dalszej działalności, ewentualnie uważają, że najbardziej dynamiczny okres rozwoju spółka ma już za sobą. Jednocześnie spółki o niepaństwowym rodowodzie w większości przypadków przeprowadzają emisję papierów w sprzyjających warunkach rynkowych. Natomiast Skarb Państwa, zobligowany do realizacji zakładanych w budżecie wpływów z prywatyzacji, bardziej jest skłonny przeprowadzać oferty podczas słabszej koniunktury na giełdzie. Nie jest przypadkiem, że jedną z najlepszych decyzji było wzięcie udziału w sprzedaży walorów Telekomunikacji Polskiej, które przez osiem miesięcy od debiutu stale zyskiwały na wartości, w sumie ok. 70%. W chwili pojawienia się tych akcji na giełdzie WIG miał niecałe 13 tys. pkt. Jednocześnie trzeba przyznać, że kupno akcji od Skarbu Państwa w sytuacji, gdy WIG ma wysokie notowania, niekoniecznie musi być złym rozwiązaniem. Wśród ofert o największej wartości przy najwyższych notowaniach indeksu WIG została przeprowadzona sprzedaż drugiej transzy papierów PKN. WIG miał wtedy blisko 19,5 tys. pkt, a kurs naftowego koncernu mimo to trzymał się dzielnie w czasie późniejszego spadku na rynku. Wydaje się, że wysoki poziom indeksu w pewnym stopniu zwiększa prawdopodobieństwo tego, że akcje z czasem będą tracić na wartości, choć o tym nie przesądza. Oprócz tego liczy się jak wypada wycena sprzedawanych akcji na tle wycen utrzymujących się na giełdzie w danym momencie.Wydrenowania
z kapitału nie będzie
Jeszcze nigdy tak duża oferta prywatyzacyjna nie była przeprowadzana w momencie, gdy indeksy warszawskiej giełdy biją rekordy. Z jednej strony, sprzyja to zainteresowaniu inwestorów akcjami, z drugiej stwarza zagrożenie zwrotem koniunktury w kolejnych tygodniach. Na papiery, które jeszcze dziś wydają się atrakcyjne, za trzy, cztery tygodnie możemy patrzeć zupełnie inaczej. Nie można nie zauważyć, że po poprzednich siedmiu największych ofertach na rynku pierwotnym indeks WIG wypadał słabo. W miesiąc od debiutu dużej spółki tracił średnio 0,3%, po trzech miesiącach był 1% wyżej, ale po pół roku tracił 3,5%, a po roku 5%. Początkowo słabe zachowanie rynku można wiązać z wydrenowaniem go z kapitału. Jednocześnie trzeba pamiętać, że koniunktura na giełdzie nie jest dana raz na zawsze i podlega cyklicznym wahaniom. Nie ulega jednak wątpliwości, że od czasu poprzednich wielkich prywatyzacji warszawska giełda sporo się zmieniła. Chodzi przede wszystkim o pojawienie się Otwartych Funduszy Emerytalnych, które co miesiąc są zasilane pokaźną dawką kapitału.
W związku z tym obecnie zjawisko wydrenowania kapitału z rynku (o ile wystąpi) będzie zapewne bardzo krótkotrwałe. Natomiast znaczenie będzie miał fakt, że objęcie akcji PKO BP przez OFE przy aktualnych kursach podniesie udział akcji w ich portfelach do rekordowego, albo jednego z najwyższych w historii poziomów. W związku z tym mogą w kolejnych tygodniach od oferty wykazywać zmniejszoną aktywność na rynku wtórnym, co będzie utrudniać indeksom marsz w górę. Dwie zmienne są tu bardzo ważne. Spadek kursów na giełdzie będzie powodować obniżkę wartości akcyjnej części portfela, robiąc w ten sposób miejsce na ewentualne zakupy, i odwrotnie. Jednocześnie efektem wzrostu cen obligacji stanie się podniesienie wartości tej części portfela, co spowoduje relatywne obniżenie udziału w nim akcji.
Blue chips znów w cenie
Duże nadzieje wiąże się z tym, że w czasie oferty PKO BP wystąpi nadsubskrypcja i część pieniędzy, zwłaszcza od zagranicznych podmiotów, trafi potem na giełdę, podbijając w konsekwencji nie tylko kurs tego banku, ale i innych dużych spółek giełdowych. Licząc na taki scenariusz musimy mieć jednak na uwadze, że jest od kilku tygodni dyskontowany przez inwestorów, czego wyrazem jest wzrost cen największych firm i przewaga blue chips nad cieszącymi się dotąd największym powodzeniem przedsiębiorstwami średniej wielkości. Pamiętajmy też, że na decyzje zagranicznych podmiotów w dużym stopniu mają wpływ wydarzenia na amerykańskich giełdach. Na nich zaś utrzymuje się wciąż duża niepewność związana z trwającym cyklem podwyżek stóp procentowych, rosnącymi cenami ropy i innych surowców, co rodzi obawy o przyszłoroczną koniunkturę gospodarczą. Już teraz wiele dużych przedsiębiorstw przestrzega przed obniżeniem tempa poprawy wyników, a instytuty ekonomiczne obniżają prognozy wzrostu gospodarczego.