Reklama

Cena debiutu PKO BP może wynieść ok. 21 zł

Blisko 15% można było przeciętnie zarobić na debiucie podczas dotychczasowych siedmiu największych ofert prywatyzacyjnych na warszawskiej giełdzie. Natomiast kupno tych akcji podczas pierwszych notowań przynosiło już niewielkie zyski, choć ta grupa papierów i tak zachowywała się średnio lepiej niż rynek.

Publikacja: 09.10.2004 08:43

Ostatnią spółką, którą Skarb Państwa wprowadził na warszawski parkiet, była zajmująca się wytwarzaniem ciepła i energii Kogeneracja. Jej oferta odbyła się ponad cztery lata temu. W sumie od początku funkcjonowania giełdy w ten sposób sprywatyzowano blisko 50 firm. Większość państwowych przedsiębiorstw wchodzących na rynek giełdowy przyniosło inwestorom zysk.

W naszej analizie uwzględniliśmy debiuty od początku 1994 r. W tym czasie Skarb Państwa wprowadził na parkiet 31 spółek. Trzy czwarte z nich przyniosło inwestorom zysk w debiucie, który przeciętnie wyniósł 62%, a bez uwzględnienia Banku Śląskiego 22,4%. To wynik znacznie lepszy niż w przypadku pozostałych przedsiębiorstw, jakie pojawiły się na giełdzie w tym czasie, choć trzeba mieć świadomość, że dobry wynik jest zasługą Banku Śląskiego. Bez niego stopy zwrotu w obu grupach są porównywalne. Natomiast widać zdecydowaną różnicę w późniejszym zachowaniu debiutantów. O ile spółki, które na rynek wprowadził Skarb Państwa w miarę upływu czasu przynosiły inwestorom dalsze zyski, o tyle akcji pozostałych firm nie opłacało się kupować podczas pierwszej giełdowej sesji. W miesiąc od pojawienia się na parkiecie strata w porównaniu z ceną debiutu przekraczała przeciętnie 4%, a po trzech miesiącach od debiutu wynosiła już 5,6%.

Nie tylko maksymalizacja

przychodów

Tak wyraźną różnicę w zachowaniu można tłumaczyć tym, że u podłoża wprowadzenia na giełdę spółek o państwowym rodowodzie i pozostałych leżą inne powody. W pierwszym przypadku decyzje są w dużym stopniu polityczne, a ścieżkę giełdową wybiera się dla firm o dobrej kondycji finansowej, z wieloletnią historią. Częściej giełda jest miejscem prywatyzacji niż pozyskiwania kapitału. W wielu przypadkach, szczególnie największych prywatyzacji, maksymalizacja przychodów ze sprzedaży udziałów nie jest jedynym celem oferty. Oprócz tego może chodzić o popularyzację akcjonariatu wśród obywateli, co skłania do ustalenia atrakcyjnej ceny emisyjnej i podjęcia działań wspierających notowania w początkowej fazie obecności na giełdzie.

Reklama
Reklama

Spółki o innych rodowodach najczęściej pojawiają się na parkiecie, by pozyskiwać pieniądze na inwestycje. Nie zawsze są one trafione, co potem obniża wartość firmy. Przy tym potencjalni nabywcy "karmieni" są optymistycznymi prognozami na przyszłość, co w razie trudności z ich realizacją budzi rozczarowanie. Natomiast gdy dotychczasowi akcjonariusze decydują się na pozbycie się udziałów, może to być związane z tym, że widzą zagrożenia dla dalszej działalności, ewentualnie uważają, że najbardziej dynamiczny okres rozwoju spółka ma już za sobą. Jednocześnie spółki o niepaństwowym rodowodzie w większości przypadków przeprowadzają emisję papierów w sprzyjających warunkach rynkowych. Natomiast Skarb Państwa, zobligowany do realizacji zakładanych w budżecie wpływów z prywatyzacji, bardziej jest skłonny przeprowadzać oferty podczas słabszej koniunktury na giełdzie. Nie jest przypadkiem, że jedną z najlepszych decyzji było wzięcie udziału w sprzedaży walorów Telekomunikacji Polskiej, które przez osiem miesięcy od debiutu stale zyskiwały na wartości, w sumie ok. 70%. W chwili pojawienia się tych akcji na giełdzie WIG miał niecałe 13 tys. pkt. Jednocześnie trzeba przyznać, że kupno akcji od Skarbu Państwa w sytuacji, gdy WIG ma wysokie notowania, niekoniecznie musi być złym rozwiązaniem. Wśród ofert o największej wartości przy najwyższych notowaniach indeksu WIG została przeprowadzona sprzedaż drugiej transzy papierów PKN. WIG miał wtedy blisko 19,5 tys. pkt, a kurs naftowego koncernu mimo to trzymał się dzielnie w czasie późniejszego spadku na rynku. Wydaje się, że wysoki poziom indeksu w pewnym stopniu zwiększa prawdopodobieństwo tego, że akcje z czasem będą tracić na wartości, choć o tym nie przesądza. Oprócz tego liczy się jak wypada wycena sprzedawanych akcji na tle wycen utrzymujących się na giełdzie w danym momencie.Wydrenowania

z kapitału nie będzie

Jeszcze nigdy tak duża oferta prywatyzacyjna nie była przeprowadzana w momencie, gdy indeksy warszawskiej giełdy biją rekordy. Z jednej strony, sprzyja to zainteresowaniu inwestorów akcjami, z drugiej stwarza zagrożenie zwrotem koniunktury w kolejnych tygodniach. Na papiery, które jeszcze dziś wydają się atrakcyjne, za trzy, cztery tygodnie możemy patrzeć zupełnie inaczej. Nie można nie zauważyć, że po poprzednich siedmiu największych ofertach na rynku pierwotnym indeks WIG wypadał słabo. W miesiąc od debiutu dużej spółki tracił średnio 0,3%, po trzech miesiącach był 1% wyżej, ale po pół roku tracił 3,5%, a po roku 5%. Początkowo słabe zachowanie rynku można wiązać z wydrenowaniem go z kapitału. Jednocześnie trzeba pamiętać, że koniunktura na giełdzie nie jest dana raz na zawsze i podlega cyklicznym wahaniom. Nie ulega jednak wątpliwości, że od czasu poprzednich wielkich prywatyzacji warszawska giełda sporo się zmieniła. Chodzi przede wszystkim o pojawienie się Otwartych Funduszy Emerytalnych, które co miesiąc są zasilane pokaźną dawką kapitału.

W związku z tym obecnie zjawisko wydrenowania kapitału z rynku (o ile wystąpi) będzie zapewne bardzo krótkotrwałe. Natomiast znaczenie będzie miał fakt, że objęcie akcji PKO BP przez OFE przy aktualnych kursach podniesie udział akcji w ich portfelach do rekordowego, albo jednego z najwyższych w historii poziomów. W związku z tym mogą w kolejnych tygodniach od oferty wykazywać zmniejszoną aktywność na rynku wtórnym, co będzie utrudniać indeksom marsz w górę. Dwie zmienne są tu bardzo ważne. Spadek kursów na giełdzie będzie powodować obniżkę wartości akcyjnej części portfela, robiąc w ten sposób miejsce na ewentualne zakupy, i odwrotnie. Jednocześnie efektem wzrostu cen obligacji stanie się podniesienie wartości tej części portfela, co spowoduje relatywne obniżenie udziału w nim akcji.

Blue chips znów w cenie

Duże nadzieje wiąże się z tym, że w czasie oferty PKO BP wystąpi nadsubskrypcja i część pieniędzy, zwłaszcza od zagranicznych podmiotów, trafi potem na giełdę, podbijając w konsekwencji nie tylko kurs tego banku, ale i innych dużych spółek giełdowych. Licząc na taki scenariusz musimy mieć jednak na uwadze, że jest od kilku tygodni dyskontowany przez inwestorów, czego wyrazem jest wzrost cen największych firm i przewaga blue chips nad cieszącymi się dotąd największym powodzeniem przedsiębiorstwami średniej wielkości. Pamiętajmy też, że na decyzje zagranicznych podmiotów w dużym stopniu mają wpływ wydarzenia na amerykańskich giełdach. Na nich zaś utrzymuje się wciąż duża niepewność związana z trwającym cyklem podwyżek stóp procentowych, rosnącymi cenami ropy i innych surowców, co rodzi obawy o przyszłoroczną koniunkturę gospodarczą. Już teraz wiele dużych przedsiębiorstw przestrzega przed obniżeniem tempa poprawy wyników, a instytuty ekonomiczne obniżają prognozy wzrostu gospodarczego.

Reklama
Reklama

Wycena z dyskontem

Ministerstwo Skarbu Państwa spodziewa się uzyskać ze sprzedaży 30% papierów PKO BP 5-6 mld zł. To daje kapitalizację banku na poziomie 16,7-20 mld zł i oznacza, że cena emisyjna jednej akcji powinna znaleźć się w przedziale 16,7-20 zł. Jeśli ustali się w połowie tego przedziału i wyniesie 18,3 zł, a pod uwagę weźmiemy jeden z najpopularniejszych wskaźników wyceny, czyli C/Z (stosunek ceny akcji do zysku przypadającego na jeden walor), papiery zostaną sprzedane z pewnym dyskontem zarówno wobec polskich konkurentów, jak i wobec średniego poziomu wycen na całym rynku. Natomiast w porównaniu z rywalami z regionu tego dyskonta już nie będzie. Równocześnie porównanie pod względem wskaźnika C/WK (stosunku ceny akcji do wartości księgowej przypadającej na jeden walor), który jest bardzo często używany przy ocenie atrakcyjności banków, wypada na niekorzyść PKO BP. W oparciu o średnią wartość wskaźników C/Z (dla zysku za ostatnie cztery kwartały oraz dla prognozowanego zysku na koniec 2004 r.) i C/WK dla polskich konkurentów i rywali z naszego regionu otrzymujemy wycenę akcji PKO BP na poziomie niecałych 21 zł. Co ciekawe, zbliżona wartość wychodzi, jeśli podobne obliczenia przeprowadzimy w oparciu o przeciętną wartość wskaźników C/Z i C/WK w dniu debiutu na giełdzie spółek z siedmiu poprzednich największych prywatyzacji.

Wobec tego wydaje się, że najbardziej prawdopodobna cena debiutu akcji PKO BP to 21-22 zł (raczej bliżej 21 zł). O ile takie szacunki są zapewne obarczone błędem, to jednak dają pewne wyobrażenie o skali potencjalnego zysku. Wierząc w powtórkę schematu z poprzednich dużych ofert publicznych można zakładać, że w miesiąc od pojawienia się na giełdzie papiery PKO BP będą kosztować ok. 5% więcej, czyli ok. 22,5 zł. Przeprowadzenie tych obliczeń pozwala również na ocenę tego, na ile atrakcyjne jest zaciąganie kredytów na zakup tych walorów, których koszt będzie podnosić cenę zakupu i ograniczać potencjalny zysk.

Prywatyzacja PKO BP jest tak ogromną i skomplikowaną operacją, że trudno sobie wyobrazić, by się nie powiodła. MSP przy jej konstrukcji dołożyło wszelkich starań, by uczynić ją atrakcyjną dla indywidualnych inwestorów (przesadziło przy tym z zasadą "kto pierwszy ten lepszy" przy zakładaniu lokat prywatyzacyjnych) i by dać na niej zarobić. Dziś wszystko wskazuje na to, że plan powiedzie się i sprzedaż zakończy się sukcesem. Teraz chodzi głównie o to, by kolejne miesiące notowań nie przyniosły rozczarowania inwestorom, co po raz kolejny zraziłoby ich do lokowania oszczędności na giełdzie.

Sytuacja, w której cały rynek skupiony jest na sprzedaży PKO BP, utrudnia innym firmom zabiegającym o kapitał na giełdzie uplasowanie swoich walorów. Niewykluczone że część z nich zdecyduje się przełożyć termin oferty, a część może zaakceptować niższą cenę. Spowoduje to, że ich akcje będą bardziej atrakcyjne dla inwestorów. W gorączce trwającej subskrypcji papierów PKO BP warto także przyjrzeć się ewentualnym innym propozycjom z rynku pierwotnego. Może się okazać, że są na nim ciekawe propozycje.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama