W słabych nastrojach kończył się tydzień na amerykańskich parkietach. Dwa ostatnie dni przyniosły zniżki i sporo czynników wskazuje, że mogą one przybrać trwalszy charakter. Inwestorzy wciąż pozostają w niepewności co do przyszłej koniunktury gospodarczej, a kolejne informacje napływające na rynek tylko w jej ich utwierdzają. Symptomatyczna była reakcja na wyniki jednej z największych spółek surowcowych - Alcoa. Rezultaty w III kwartale były zgodne z oczekiwaniami, ale kurs w połowie piątkowej sesji zniżkował o ponad 1,5%. Może nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie kolejna fala wzrostu cen surowców. Nie zachęcają one już do kupna tych walorów, co może sygnalizować, że zbliżamy się do momentu, gdy nad nadziejami związanymi z korzystnym wpływem wyższych cen towarów na wyniki spółek surowcowych, górę bierze obawa, że w niedalekiej przyszłości dojdzie do zwolnienia gospodarek i spadku popytu na towary.
Indeks S&P 500 zaatakował w piątek krótkoterminowe wsparcie, jakie wyznacza wrześniowy szczyt. Szanse na jego przełamanie są spore, a to oznaczałoby kolejny zwrot koniunktury w ramach trwającego od początku roku trendu bocznego. Biorąc pod uwagę kumulujące się w dłuższym okresie negatywne czynniki mogłoby to oznaczać kolejną próbę zakończenia ruchu bocznego.
Nasdaq nie zdołał przeciąć linii dziewięciomiesięcznej tendencji malejące, więc w jego przypadku w ogóle nie ma powodów, by zmieniać pesymistyczne zapatrywania w średnim okresie. Również ten indeks testował w piątek wsparcie w postaci wrześniowej górki. Zamknięcie poniżej 1922 pkt będzie złym prognostykiem na nowy tydzień. Kolejną barierą, chroniącą przed pogłębieniem zniżki byłby dołek z końca ubiegłego miesiąca w rejonie 1850 pkt.
Węgierski BUX przez ostatni dni walczył z górną granicą trzyletniego kanału zwyżkowego. Nie udało się jej bezdyskusyjnie przełamać. Na tygodniowym MACD utrzymuje się negatywna dywergencja. Bardziej prawdopodobne jest to, że obecny wzrost był ostatnim przed trwalszą zmianą trendu na spadkowy.