Wczorajsza sesja to właściwie nieprzerwany spadek cen. Emocjonujących momentów praktycznie zabrakło. Tendencja była spokojna i wyglądało, że każdy się na nią godzi. Korekta wzrostu była długo wyczekiwana i teraz w końcu ją mamy. Nikt nie może być zaskoczony.

Zaczęliśmy blisko poniedziałkowego zamknięcia, ale podaż nie pozwoliła na wzrost. Maksimum sesji znajduje się jedynie 1 pkt nad poziomem otwarcia. Reszta sesji to coraz niższe poziomy. Jedynie przed południem mieliśmy krótki moment, gdy wydawało się, że popyt zawalczy, ale szybko został zduszony. Już do końca sesji kupujący przyjęli postawę bierną. Ustawiali się jedynie na ofertach kupna, ale podaż szybko to wykorzystywała do sypania papierami.

W efekcie mamy spadek o ponad 2,5% z zamknięciem na nowym minimum sesji. Rynek kasowy wygląda jak po przejściu burzy. Najbardziej ucierpiała KGHM (tu swoje dołożył spadek cen miedzi) ze stratą 6,4%. Pozostałe największe spółki nie były wiele mocniejsze: PEO - 1,6%, PKN -4,2% i TPS -3,8%. Trochę emocji mieliśmy na samym końcu sesji, ale chyba nie jest to jeszcze ten ich poziom, by mówić o końcu spadku. Można podejrzewać, że korekta się przeciągnie w czasie i zapewne także zajdziemy niżej.

Jak nisko? Rośniemy bez większej korekty już od dwóch miesięcy. Odległość od dołka do szczytu wynosi ponad 200 pkt. Zniesienie 38,2% tego wzrostu to poziom okolic dołka z końca września. Połowa wzrostu to mnie więcej 1740 pkt, czyli wcześniejszy opór, który teraz zapewne jest dobrym wsparciem. Który z tych poziomów faktycznie zatrzyma spadek? Skoro do tej pory nie było poważniejszej korekty, to teraz może się ona przytrafić. Zatem spadek pod dołek z końca września jest całkiem prawdopodobny. Tu już będzie można oczekiwać większych emocji.