Reklama

Festiwal na rzecz dobrobytu

Wyższe opodatkowanie traktowane jest jako rodzaj "kary" za chęć uzyskiwania większych dochodów i bogacenia się

Publikacja: 15.10.2004 08:18

Krótko w tym roku trwał festiwal śmiałych propozycji podatkowych. Jak zwykle nie obyło się bez zgłoszenia sztandarowej 50-proc. stawki podatku dochodowego dla najlepiej zarabiających. Zarówno teraz, jak i w najbliższych latach, wydaje się mało prawdopodobne, aby ta stawka mogła wejść w życie. Niestety, pewne postulaty podnoszone zbyt często mogą stać się kiedyś obowiązującym prawem. Z czasem spada również entuzjazm ekspertów do ponownego tłumaczenia tych samych zasad i reguł ekonomicznych. Właśnie dlatego warto za każdym razem przypominać o negatywnych skutkach zbyt ekspansywnego systemu podatkowego.

W zależności od przyjętego progu dochodu podatek na poziomie 50% dotyczyłby zapewne ok. 0,25% podatników (wg Ministerstwa Finansów zaledwie 1,16% podatników znalazło się w III przedziale podatkowym w 2003 r.), a zatem byłoby to nie więcej niż 100 tys. osób. Rezultaty promowania i wprowadzania dodatkowych obciążeń fiskalnych najprawdopodobniej nie będą korzystne dla budżetu. Zgodnie z krzywą Laffera, w pewnym momencie utrata podatku wynikająca ze zmniejszenia bazy podlegającej opodatkowaniu przewyższa przychody z podatku według nowej, wyższej stawki.

Przyglądając się temu zjawisku od strony podatników możemy powiedzieć, że państwo promuje coś w rodzaju antyprzedsiębiorczości. Po pierwsze wyższe opodatkowanie traktowane jest jako rodzaj "kary" za chęć uzyskiwania większych dochodów i bogacenia się. Menedżerowie i wysoko zarabiający specjaliści zniechęcają się do podejmowania nowych przedsięwzięć. Zniechęca ich ponoszenie dodatkowego wysiłku, z którego efektów relatywnie mało im przypadnie.

Drugi obszar to bezproduktywna przedsiębiorczość, polegająca na tym, że najlepiej zarabiający chętniej poszukują metod unikania bądź zmniejszenia podatku. Zamiast angażować swój czas w nowe projekty, wytracają czas na zatajanie dochodów lub znalezienie licznych luk w systemie podatkowym, które pozwalają im rozłożyć swoje przychody na inne kategorie fiskalne, które w mniejszym stopniu podlegają "karze" ze strony państwa. Oddzielną kwestią jest przenoszenie miejsca płacenia podatków z Polski do innych krajów. Możliwości te znacząco wzrosły po przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej. Co więcej, rosną one wraz ze wzrostem zamożności podatnika.

Ostatnia z wymienionych kwestii wydaje się szczególnie ciekawa w kontekście zabiegów Polski o inwestorów zagranicznych i częstym larum nad niedokapitalizowaniem gospodarki. Otóż, nadmierny fiskalizm doprowadził w wielu krajach do zmiany obywatelstwa przez szczególnie dobrze zarabiających obywateli (przykładem mogą tu być nagłośnione przez media przypadki znanych sportowców). Wówczas za granicę transferowany jest cały przychód podatnika, a nie tylko owa nadwyżka wynikająca z dodatkowej stawki 50%. Najlepiej zarabiający to stosunkowo nieliczna grupa, ale są to ludzie, którzy dysponują kapitałem niewspółmiernie dużym do swojej liczebności. Kapitał ten w dużej mierze utrzymuje teraz funkcjonowanie gospodarki. Przeniesienie zasobów oraz miejsca uzyskiwania dochodów przez najzamożniejszych Polaków niewątpliwie przyniosłoby Polsce zdecydowanie większe straty niż oczekiwane korzyści z wyższych podatków. Już dziś mikre sukcesy w pozyskiwaniu bezpośrednich inwestycji zagranicznych, przy zderzeniu z możliwością takiego odpływu kapitału, być może pozwoliłyby stać się Polsce w krótkim okresie eksporterem netto kapitału.

Reklama
Reklama

Za superpodatki dla superzarabiających najchętniej biorą się ugrupowania skrajne lub walczące o pokonanie progu wyborczego. Być może postulaty te to jedynie składowa "kiełbasy wyborczej" dla ugrupowań, które mają małą szansę na sformowanie rządu i realizowanie swojego programu. Optymizmem natomiast napawa fakt, że partie, które przymierzają się do przejęcia władzy, nie promują takich pomysłów. Wiedząc, że Polska nadal znajduje się w początkowej fazie ożywienia gospodarczego nie postulują zwiększonej skali redystrybucji dochodów.Na pociechę pozostaje to, że ostatnio nikt nie majstruje przy podatku dochodowym dla przedsiębiorstw.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama