XL Insurance jest jedną z ostatnich firm, które zdecydowały się na prowadzenie działalności ubezpieczeniowej na podstawie "polskiej" licencji. Otrzymała ją w połowie roku. W lipcu trwał rozruch operacyjny. Według naszych nieoficjalnych źródeł, w sierpniu wystawiono pierwszą polisę ubezpieczeniową. Uzyskanie potwierdzenia jest utrudnione, bo z firmy odszedł Mariusz Ejsmont, dyrektor oddziału (nowy szef ma być wybrany do końca roku). Ponadto za politykę informacyjną odpowiedzialna jest centrala XL Insurance zlokalizowana aż na Bermudach.
Rozpoczęcie przez XL Insurance działalności pod własnym szyldem potwierdzają przedstawiciele dużych sieciowych firm brokerskich (m.in. Willisa, AON-a), które współpracują z ubezpieczycielem w ramach obsługi światowych programów. Według nich, firma stopniowo przejmuje klientów korporacyjnych od majątkowego Credit Suisse L&P. - Uczestniczyliśmy przy kilku odnowieniach umów. Nasi klienci podpisali nowe umowy już z polskim oddziałem XL Insurance - powiedział nam jeden z brokerów. To właśnie duże światowe firmy mają być głównym źródłem przychodów polskiego oddziału. Świadczy o tym dość wąski zakres licencji XL Insurance. Obecne zezwolenie obejmuje tylko siedem rodzajów ubezpieczeń: AC i OC dla żeglugi morskiej i śródlądowej, cargo, od szkód wywołanych żywiołami, kradzieży, odpowiedzialności cywilnej ogólnej oraz różnego ryzyka finansowego.
Z naszych informacji wynika, że poza obsługą światowych programów, firma chce jeszcze rozwijać na naszym rynku sprzedaż ubezpieczeń OC ogólnej. Brokerzy są sceptyczni. Ich zdaniem, obsada osobowa polskiego oddziału XL Insurance jest zbyt mała, aby móc skutecznie pozyskiwać lokalny biznes. Skalę działalności będzie wyznaczać wartość portfela Credit Suisse L&P, czyli kilkanaście milionów złotych.