Byki zmarnowały szansę na odbicie, jaka nadarzyła się po piątkowej zwyżce. Kontynuacji odreagowania sprzyjało silne wyprzedanie. Niestety, wygląda na to, że wczorajsza sesja nie tylko odsunęła w czasie ten scenariusz, ale pokazała, że spadki mogą jeszcze potrwać, a oscylatory lepiej chyba na razie odstawić na bok. W zasadzie sytuacja niemal idealnie przypomina kwietniowe załamanie. Także wtedy byki stać było jedynie na jednodniowe odreagowanie. Zasłonięcie powstałej wówczas białej świecy zapowiadało pogłębienie trendu spadkowego. Tak jak wtedy kurs kontraktów spadł już poniżej średniej z 45 sesji. Notabene przecięcie średniej nastąpiło niemal na tym samym poziomie. Te wszystkie analogie sugerują, że trend zniżkowy nie zakończy się tak szybko, jakby to wynikało z wyprzedania wskaźników. W kwietniu i maju oscylator stochastyczny pozostawał w dolnej strefie przez kilka tygodni. Lepszych wskazówek w tej sytuacji mógłby udzielić Stochastic tygodniowy, tyle tylko, że do wyprzedania jeszcze mu daleko.

Jeszcze większy triumf odniosły wczoraj niedźwiedzie w przypadku kontraktów na MIDWIG. Tu wyraźnie teraz widać, że poprzednie trzy dni bez spadków stanowiły konsolidację przed dalszym ruchem w dół. W efekcie kurs nie zdołał się utrzymać na 50-proc. zniesieniu fali wzrostowej z sierpnia i września. Z drugiej strony jest jeszcze cień nadziei dla posiadaczy długich pozycji, bo notowania dotarły do linii trendu wzrostowego poprowadzonej po trzech dołkach z okresu czerwiec-sierpień (biorąc pod uwagę dzienne minima). Poziom ten pokrywa się dodatkowo z 62-proc. zniesieniem wspomnianej fali wzrostowej. Jeśli byki nie zdołają utrzymać i tego wsparcia, nie będzie już większych przeciwwskazań do spadku futures na MIDWIG co najmniej do 1650 pkt.