Nie wszyscy inwestorzy uwierzyli, że wtorkowa nieoczekiwana zwyżka będzie kontynuowana. Wczoraj pojawili się już chętni do sprzedaży akcji, głównie pod wpływem zmiennych nastrojów na rynku amerykańskim. Jeszcze tuż przed końcem notowań WIG20 spadał o ponad 1%. Na zamknięciu duże transakcje kupna pozwoliły ograniczyć te straty do -0,4%. Ostatecznie korekta nie zabrała więc aż tak dużo z wtorkowego wzrostu, co może dobrze rokować na najbliższe sesje.
Kotwicą dla WIG20 jest nadal kurs KGHM, który kontynuował szybki marsz w dół (-3,7%). Gdyby nie miedziowy koncern, spadek indeksu byłby minimalny, bo bohaterzy wtorkowej sesji - PKN i Pekao oddali niewiele z wcześniejszego dorobku. Ani KGHM, ani Orlenowi nie pomogły zbytnio informacje o zawarciu porozumienia z PSE w sprawie sprzedaży udziałów w Polkomtelu.
Daleka od entuzjazmu była reakcja inwestorów na wyniki finansowe Świecia. Informację o wzroście kwartalnego zysku o ponad 250% wykorzystano jako okazję do realizacji zysków - kurs zniżkował o 3,7%. O 1,5% podrożały natomiast akcje węgierskiego BorsodChemu. Koncern zlecił bankowi HSBC przeprowadzenie skupu do 10% swoich akcji. O ile dużym firmom wciąż wiedzie się nieźle, to spadki nie opuszczają średnich spółek. Indeks MIDWIG spadł już poniżej sierpniowego dołka. Jednocześnie stracił 5,7% od październikowego maksimum.