Afera w amerykańskim sektorze ubezpieczeń wybuchła w zeszły czwartek, gdy Spitzer oskarżył o korupcję i praktyki łamiące zasady konkurencji brokera ubezpieczeniowego Marsh & McLennan. Prokurator zarzucił firmie m.in. nakłanianie klientów do podpisywania umów ubezpieczeń majątkowych i osobowych z korporacjami, które płaciły jej największe prowizje.

Przedwczoraj okazało się, że śledztwo obejmuje też firmy sprzedające ubezpieczenia zdrowotne i na życie. O otrzymaniu pozwów od Spitzera poinformowali bowiem MetLife, największa w USA firma w branży ubezpieczeń na życie, i UnumProvident, lider w ubezpieczeniach od niepełnosprawności. Pozwy dostali też inni potentaci, jak Aetna i Cigna. Sam Spitzer nie chce mówić, kto znalazł się na jego celowniku: Zanim skończymy, wiele firm będzie wmieszanych - odpowiada.

Sprawa może nabrać jeszcze większych rozmiarów, gdy za ubezpieczycieli wezmą się władze innych stanów. Komisarz ds. ubezpieczeń w Kalifornii John Garamendi już zapowiedział, że będzie forsował pomysł narzucenia brokerom obowiązku ujawniania wysokości prowizji, jakie otrzymują za sprzedaż polis. Wiadomo również, że pozwy Spitzera pilnie studiują inspektorzy w Connecticut i Pensylwanii.

Afera ma też giełdowy aspekt. Z obawy przed negatywnym wpływem śledztwa Spitzera na wyniki finansowe firm z branży inwestorzy w panice wyprzedają ich akcje. Kurs Marsh & McLennan przez tydzień spadł o połowę. Walory AIG, jednego z największych na świecie koncernów ubezpieczeniowych, straciły 14%. Na firmę padł cień podejrzeń o oszustwa po pozwie przeciwko Marsh & McLennan, z którym to brokerem łączą ją powiązania rodzinne wśród osób z najwyższego kierownictwa. Walory Aetny i Cigny tylko w ciągu wtorkowej sesji, gdy spółki przyznały, że znalazły się w kręgu podejrzanych, staniały odpowiednio o 11,8% i 10,3%. Dużo tracą branżowe indeksy.

Obserwatorzy ukuli nawet nowy termin - "efekt Spitzera". To już bowiem kolejny raz, gdy akcje firm objętych działaniami nowojorskiego prokuratora tracą na wartości. Tak było np. dwa lata temu, kiedy Spitzer zaprowadzał porządek w bankowości inwestycyjnej, i rok temu, przy aferze w sektorze funduszy. - W prostych słowach motto brzmi: "Gdy Spitzer jest w pobliżu, sprzedawaj" - żartują eksperci.