W ocenie ekonomistów ankietowanych przez agencję Bloomberga, roczne tempo wzrostu gospodarczego w USA przyspieszyło w minionym kwartale do 4,3%, z 3,3% odnotowanych w poprzednim okresie. W pierwszych trzech miesiącach tempo wyniosło 4,5%. W prognozach panuje jednak spory rozrzut - niektórzy ekonomiści twierdzą wręcz, że w minionych miesiącach amerykańska gospodarka nie tylko nie przyspieszyła, ale wyhamowała, nawet do zaledwie 2,7%.
Biorąc pod uwagę przeciętne prognozy, eksperci szacują, że w minionym kwartale przede wszystkim znacznie szybciej rosła konsumpcja prywatna, w tempie 4,7%, w porównaniu z zaledwie 1,6% w II kwartale. Oznaczałoby to, że wreszcie Amerykanie zdecydowali się sięgnąć głębiej do kieszeni, zapewne w odpowiedzi na obserwowaną w pierwszym półroczu wyraźną poprawę na rynku pracy (ponad milion nowych etatów). Równocześnie byłby to znak, że rekordowo wysokie ceny ropy naftowej, przez które galon benzyny podrożał do niemal dwóch dolarów, nie mają tak negatywnego wpływu na decyzje konsumentów, jak się jeszcze niedawno spodziewano.