Tegoroczne przychody na rynku usług związanych z podróżami mają wynieść 592,6 mld USD, czyli być o 6,9% wyższe niż w 2003 r. Zdaniem ekonomistów, jest to dowód na poprawiającą się sytuację gospodarczą USA. Za lepszą koniunkturą przemawiają także solidne wyniki spółek związanych z turystyką, takich jak Hilton Hotels czy American Express.
Ich raporty finansowe, ogłoszone w ostatnich dniach, świadczą o tym, że Amerykanie zaczęli także częściej podróżować w celach biznesowych, zapełniając nie tylko tanie motele i hoteliki, ale także luksusowe hotele. Według American Travel Association, w bieżącym roku mieszkańcy USA wyjadą 143,7 mln razy w celach służbowych. W porównaniu z ub.r. oznacza to więcej o 4%. To wciąż poniżej poziomu z 2000 r., ale tempo wzrostu jest bardzo solidne twierdzą specjaliści od rynku usług związanych z podróżowaniem.
Dla hoteli jest to najlepszy rok od przełomu tysiącleci. Przychody na jeden pokój - jeden z podstawowych wskaźników koniunktury w tym sektorze - zwiększyły się w pierwszych 9 miesiącach roku o 7,5%. Jednym z powodów wzrostu cen usług hotelowych jest brak nowej bazy noclegowej. - W ostatnich latach dekoniunktury właściciele hoteli niechętnie, decydowali się na nowe inwestycje - twierdzi Bobby Bowers z firmy badawczej Smith Travel Research.
Nie wszystkie segmenty rynku osiągają jednak tak dobre wyniki finansowe. Linie lotnicze o 5% zwiększyły liczbę przewożonych pasażerów, ale jednocześnie wiele wciąż traci pieniądze z powodu wojny cenowej, rosnących cen paliwa i zobowiązań płacowych wobec związków zawodowych.
Do poprawy koniunktury na wewnętrznym rynku przyczynili się także Europejczycy. Po spadku dolara Stany Zjednoczone stały się dla nich bardzo tanim krajem. Międzynarodowy ruch powietrzny do i z USA zwiększył się w tym roku o 15,4% i po raz pierwszy przekroczy poziom z 2000 r.