Mam wrażenie, że minister Jacek Socha musi uważać, że świat jest mocno niesprawiedliwy. Jeszcze nie tak dawno prywatyzacji nie było, a nawet jak się coś sprzedawało - to z pominięciem giełdy. O prywatyzacji przez warszawski parkiet dużych spółek Skarbu Państwa można było jedno pomarzyć. A teraz nagle pojawiają się spółki, a minister anonsuje następne - i co? I znowu wszyscy narzekają.
Strasznie mnie bawiły zarzuty, że akcje PKO BP absolutnie nie powinny być dołączane do lokat prywatyzacyjnych. Że to nieludzkie, niehumanitarne, a poza tym - powinna być redukcja. Oczywiście, każdemu wolno głosić swoje prawdy, więc ja wygłoszę swoją. Otóż - najbardziej mnie ciekawi, po co PKO BP te dodatkowe kilkaset milionów złotych. Będzie coś przejmował? Do czegoś będzie dokładał? A może - coś innego wchodzi w grę (np. skupuje z rynku akcje Pekao S.A., aby - jak dawniej bywało - obie instytucje znowu połączyć)?
Ale jeśli już PKO BP potrzebował pieniędzy i musiał pozyskać depozyty z rynku, to konstrukcja lokat prywatyzacyjnych była dobra. Po pierwsze - osoby, które stały w kolejkach, czyli w sporej części emeryci, rozumieją ideę kolejek, ale redukcji mogliby nie pojąć. Bo jak im wytłumaczyć, że mieli dostać np. 5 akcji, a dostaną jedną, bo za dużo ludzi się zapisało? A po drugie - czy ktoś byłby w stanie ocenić opłacalność inwestycji w depozyty prywatyzacyjne, gdyby zastosowano redukcję?
Poza tym - prywatyzacja PKO BP miała zapewnioną reklamę, bo wszyscy mówili o kolejkach, pisali o kolejkach i pokazywali kolejki. No i wreszcie - ja rozumiem, że można byłoby się przyczepić do skarbu, gdyby kolejek nie było. To wskazywałoby, że ludzie nie wierzą, że na tym można zarobić - czyli nie wierzą akcjom. A że chętnych było więcej niż akcji? To samo dzieje się przy debiutach giełdowych i jakoś nikt nie płacze.
Teraz z kolei pojawia się coraz więcej głosów, że inwestorzy indywidualni, którzy się teraz zapisują na akcje, są przez Skarb Państwa źle traktowani. Bo - po pierwsze - akcji jest za mało, powinno być więcej dla małych. Po drugie - inwestorzy indywidualni muszą mieć zgromadzone pieniądze na akcje PKO BP, a instytucjonalni nie.