Wtorkowa sesja na rynku kontraktów terminowych rozpoczęła się od nieznacznego wzrostu notowań. Spadek indeksu WIG20 poniżej psychologicznej bariery 1800 pkt zdecydowanie ostudził jednak zapał kupujących i "zetki" błyskawicznie wróciły w okolice poniedziałkowego zamknięcia. Przewaga podaży nie trwała jednak długo i rynek rozpoczął krótką konsolidację poniżej oporu, znajdującego się na poziomie 1823 pkt.
Wybicie błyskawicznie doprowadziło kontrakty do poziomu 1830 pkt. Jednak brak zdecydowanego popytu na rynku kasowym oraz utrzymująca się przez cały czas duża, sięgająca 25 pkt baza, zahamowały dalszy wzrost cen. Końcówka sesji należała już zdecydowanie do byków. Bardzo silny popyt pokazał się przede wszystkim na TP i PKN, co pociągnęło resztę spółek w górę i, co ważne, przy przekraczających 400 mln obrotach.
Z technicznego punktu widzenia odwrócony został krótkoterminowy trend spadkowy, co oznacza powrót do dominującego średnioterminowego i długoterminowego trendu. Niestety, tak naprawdę przełomu nie ma. Od kilku tygodni znajdujemy się w szerokim kanale ograniczonym z dołu poziomem 1770 pkt, z góry natomiast poziomem 1870 pkt. Wygląda na to, iż jego górne ograniczenie zostanie w najbliższym czasie przetestowane. Pozostaje jednak pytanie, czy uda się wreszcie wybić poza ten obszar, co wywołałoby zapewne gwałtowny ruch.
Byki dostały właśnie tę szansę i jeśli uda im się zakończyć kolejną sesję pokaźnym wzrostem, prawdopodobnie rynek wejdzie w następną falę hossy. Największym zagrożeniem dla tego scenariusza jest powszechny optymizm i oczekiwanie na taki rozwój wypadków, wyrażony chociażby wspomnianą już bazą.