- Kupno giełdy kopenhaskiej będzie korzystne dla naszych klientów, zarówno lokalnych, jak i zagranicznych. Zwiększy też atrakcyjność rynków ze Skandynawii i z regionu bałtyckiego - powiedział Magnus Boecker, dyrektor generalny OMX. Firma zaoferuje za duński parkiet 1,22 mld koron i pozostawi jej wybór co do formy płatności, czy odbędzie się ona w gotówce, czy w akcjach, czy też i w gotówce, i w akcjach. Szczegóły mają zostać podane w przyszłym miesiącu.

OMX porozumiał się już z największym udziałowcem kopenhaskiej giełdy - Danske Bankiem (właściciel 14% akcji spółki), a także z innym skandynawskim bankiem - Nordeą (11% walorów). Mniejsi akcjonariusze, tacy jak Sydbank czy Amagerbanken, również zapowiedzieli poparcie tej transakcji.

Zakup giełdy kopenhaskiej to część planów zakładających stworzenie przez OMX jednolitego rynku w krajach skandynawskich i leżących nad Morzem Bałtyckim. Firma kilkakrotnie już deklarowała chęć wzięcia udziału w prywatyzacji warszawskiej GPW. W ten sposób OMX mógłby prawie domknąć tzw. pierścień wokół Bałtyku (bez giełdy niemieckiej). Poza tym wczoraj przedstawiciele OMX deklarowali, że po Kopenhadze będą chcieli kupić parkiety z Oslo i Reykjawiku.

Firma ze Szwecji jest obecnie właścicielem giełd w Sztokholmie, Helsinkach i w stolicach krajów bałtyckich - Wilnie, Rydze i Tallinie. Jest też uczestnikiem Norexu, sojuszu giełd z państw skandynawskich, który łączy je wspólnym systemem handlu dostarczonym przez OMX. Do tego sojuszu należą też Kopenhaga. Reykjawik i Oslo.

Na koniec października kapitalizacja duńskiej giełdy wynosiła 104 mld euro i obracano tam papierami 197 spółek. Dla porównania, wartość rynkowa wszystkich 276 spółek notowanych w Sztokholmie wynosiła wtedy 255 mld euro. Kopenhaga będzie więc drugim co do wielkości rynkiem wchodzącym w skład grupy OMX. Wyprzedzi trzecie w klasyfikacji Helsinki. Wyraźnie mniejsze od duńskiej giełdy są też parkiety z krajów bałtyckich.