Według ocen analityków ankietowanych przez Reutera tegoroczne obroty w okresie świątecznym powinny zwiększyć się o około 4,9%. Rok temu handel zanotował wzrost sprzedaży o 5,5%.
Jeszcze kilka tygodni temu handlowcy ostrzegali, że wysokie ceny ropy naftowej będą mieć negatywny wpływ na domowe budżety. Innymi czynnikami wpływającymi na zaufanie konsumentów były także konflikt w Iraku i trudna sytuacja na rynku pracy.
Nastawienie handlowców zmieniło się jednak w ostatnich dniach. Dane z rynku zatrudnienia okazały się lepsze od prognoz, wybory zakończyły się zdecydowanym rozstrzygnięciem, a ropa naftowa na światowych rynkach zaczęła tanieć. Według sondażu przeprowadzonego przez firmę konsultingową Unity Marketing, po wyborach prezydenckich konsumenci wyraźnie chętniej będą otwierać portfele. Przed 2 listopada deklarowano wzrost wydatków świątecznych o 4,5%, teraz jest to 5,6%. Według Unity Marketing, przeciętny Amerykanin wyda w tym roku na prezenty 678 USD, o 30 USD więcej niż w ub.r. Dane dotyczące handlu detalicznego w październiku także napawają optymizmem.
Okres świątecznych zakupów rozpocznie się już w przyszłym tygodniu, kiedy w piątek po Święcie Dziękczynienia Amerykanie masowo ruszą do sklepów, aby skorzystać z pierwszych wyprzedaży.
Sezon świątecznych zakupów jest bardzo ważny dla amerykańskich handlowców. Ostatnie pięć-sześć tygodni roku przynosi im bowiem około 40% rocznych obrotów. Z kolei wewnętrzny popyt generuje w USA około 2/3 PKB, więc od tego, ile dolarów Amerykanie pozostawią w sklepach, zależą także wyniki całej gospodarki.