Przebieg wczorajszej sesji mógł przynieść odpowiednią dawkę wrażeń inwestorom. Pierwsza połowa notowań upłynęła pod znakiem systematycznego osuwania się indeksu WIG20. Wywołane to było zarówno nasilającą się presją podażową na rodzimym rynku, jak i zniżkującymi indeksami giełd europejskich. Kiedy indeks zbliżył się do wsparcia na poziomie około 1800 pkt. wówczas uaktywniła się strona popytowa, w wyniku czego w dosyć krótkim czasie zniwelowany został cały wcześniejszy spadek. Po publikacji zaskakujących danych z USA WIG20 poddał się krótkookresowym silniejszym wahaniom. Ostatecznie jednak przy umiarkowanym poziomie obrotów indeks zakończył sesję niewielkim spadkiem.

Obraz techniczny rynku prezentuje się dość specyficznie. Wprawdzie w średnim terminie trend wzrostowy utrzymuje się, to jednak obserwowane ostatnio częste balansowanie wykresu na linii trendu nie powinno być ignorowane. Gdyby bowiem doszło do wyraźnego przełamania wspomnianej linii, wówczas można oczekiwać silniejszej korekty, która w pesymistycznym wariancie mogłaby znieść indeks WIG20 nawet do poziomu ok. 1670 pkt. Natomiast dla kontynuacji trendu wzrostowego niezbędne jest przełamanie kwietniowego szczytu (poziom ok. 1870). Na wykresie powstaje więc formacja trójkąta prostokątnego i przyszły kierunek ruchu będzie określony przez wybicie kursu z tej formacji. Wskaźniki techniczne oscylują w niewielkim zakresie wahań informując o niezdecydowaniu uczestników rynku. MACD znajduje się w przedziale liczb dodatnich, nieznacznie faworyzując stronę popytową. Brak konkretnych wskazań daje analiza indykatorów RSI oraz Price ROC. Podobnie zachowują się najszybsze oscylatory.

Obraz techniczny rynku prezentuje się niejednoznacznie. Ponadto, opublikowane wyniki finansowe potwierdzają lekkie spowolnienie tempa wzrostu gospodarki. Może się więc okazać, że znajdujemy się bliżej silniejszej korekty niż dalszych wzrostów. Paradoksalnie przemawiać za tym może zarówno wysoki poziom indeksów amerykańskich, jak i nagromadzenie na rodzimym rynku ofert publicznych.