Od przyszłego roku każdy podatnik będzie mógł poprosić urząd skarbowy o wykładnię przepisów. Będzie ona chronić go przed karą i koniecznością zapłaty większego podatku, jeśli urząd skarbowy zmieni zdanie. Resort finansów przestraszył się, że każdy podatnik zechce o taką wykładnię wystąpić i w rezultacie zatkają się urzędy skarbowe. Aby do tego nie doszło, MF chce zmienić przepisy jeszcze przed ich wejściem w życie i wprowadzić odpłatność za wydanie takiego dokumentu.
Jak wysoka będzie opłata? Na razie nie ma żadnych szczegółów - w projekcie zmian w miejscu, gdzie wspomina się o opłacie, jest tylko wykropkowane miejsce. Według wcześniejszych deklaracji przedstawicieli MF, nie za wysoka. Tak, żeby z jednej strony odstraszyć podatników chcących pytać się o drobiazgi, a z drugiej - żeby osoby fizyczne mogły z takiej możliwości korzystać. Jednak najprawdopodobniej opłaty będą o wiele wyższe. Tak sądzą członkowie zespołu eksperckiego, który przygotowuje zmiany przepisów o wiążących interpretacjach.
- Opłaty są spore w tych krajach, w których obowiązują takie regulacje - powiedział Rafał Iniewski, ekspert podatkowy Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych. - Na przykład na Węgrzech jest to równowartość ok. 10 tys. zł.
Dlaczego opłaty miałyby być tak wysokie? Żeby ograniczyć liczbę wniosków o wiążącą interpretację. Przy nowych procedurach, zakładających, że dla każdego wniosku fiskus w ciągu 1 miesiąca musi przygotować projekt takiej wiążącej opinii, nawet stosunkowo niewielka liczba zapytań mogłaby zablokować pracę urzędów skarbowych.
A co ma zrobić podatnik, którego nie będzie stać na takie zapytanie? Będzie mógł on prosić o opinię urzędu na obecnych zasadach - czyli zastosowanie się do rady fiskusa nie będzie go chronić ani przed karnymi odsetkami, ani przed zwiększonym podatkiem. Fakt, że proponuje się zostawić takie gorsze dla podatników reguły jako alternatywę interpretacji wiążących świadczy o tym, że te ostatnie będą kosztowne. Zapewne zapytania ograniczą się jedynie do działalności gospodarczej.