Ceny miedzi odnotowały czwarty z rzędu tygodniowy wzrost. W piątek akurat notowania surowca lekko spadły, gdyż napłynęły informacje o zwiększeniu zapasów. Była to też zapewne reakcja po czwartkowej zwyżce, do poziomu najwyższego od pięciu tygodni.

W ciągu minionego miesiąca ceny miedzi wzrosły o 9%, do czego przyczynił się też niewątpliwie spadek kursu dolara. Osłabienie amerykańskiej waluty sprawia bowiem, że miedź staje się tańsza dla kupujących ją za euro czy jeny. Rośnie też wtedy popyt ze strony inwestorów szukających alternatywy dla dolara.

Zapasy miedzi w siedmiu składach monitorowanych przez Shanghai Futures Exchange wzrosły w minionym tygodniu o 1,1%, do 24 503 ton, co wystarcza na pokrycie trzydniowego popytu. W Londynie zapasy wzrosły w piątek o 150 ton do 64 025 ton, ale dzień wcześniej odnotowały 14-letnie minimum. Miedź może jeszcze trochę stanieć, bo 70 tys. ton tego metalu przybyło do Singapuru, z czego część prawdopodobnie przeznaczona jest dla Chin. Pojawiły się też informacje, że coraz częściej miedź jest sprzedawana bezpośrednio odbiorcom, z pominięciem giełd, bo można wtedy uzyskać wyższe ceny.

Wciąż jednak silnym wsparciem dla ceny tego metalu jest jego niewielka ilość na rynku, gdyż tegoroczne zużycie przewyższa produkcję. Kontrakty terminowe na miedź z dostawą za trzy miesiące staniały w piątek w Londynie o 25 USD, do 3055 USD za tonę. Przed tygodniem tona miedzi kosztowała w Londynie 3016 USD.