Reklama

Zastanawia mnie postawa Skarbu Państwa

Publikacja: 23.11.2004 07:36

Od prawie trzech tygodni w Waszej gazecie trwa polemika w sprawie ,,skandalicznej transakcji na NFI", zapoczątkowana artykułem doradcy inwestycyjnego Andrzeja Kosińskiego pt. "Promocyjna wyprzedaż akcji przez PZU".

Autor artykułu obliczył, że ta spółka mogła osiągnąć wpływy ze sprzedaży trzech funduszy o 102 mln zł wyższe. Myślę, że jeszcze więcej. Nie uwzględnił bowiem około 250 firm o wyzerowanej wartości księgowej i bardzo ostrożnie wyceniał niektóre spółki. Przyjął np. cenę jednej akcji Grupy Lotos jako 53 zł, gdy tymczasem prognozowany zysk netto na jedną akcję rafinerii ma wynieść tylko w tym roku 63 zł (prognoza 500 mln, liczba walorów 7 870 000). Lotos w takim wypadku jest kilkakrotne niedoszacowany.

Oprócz majątku materialnego wartością funduszy było to, że są notowane na giełdzie. Ja nie znajduję wytłumaczenia tej niepojętej dla mnie transakcji i wcale bym się nie zdziwił, gdyby kryła się za tym kolejna korupcyjna afera. Oczekuję, że wypowie się w tej sprawie Skarb Państwa i określi, co robili jego przedstawiciele w PZU. A może wszystko było w porządku, może ja się mylę? Jeśli tak, to niech to mi i Czytelnikom PARKIETU ktoś z PZU i SP wytłumaczy. Chciałbym znać odpowiedź na pytanie: dlaczego PZU nie ogłosiło wezwania na warunkach opisanych przez A. Kosińskiego. Przecież ten wariant dawał dochód o ponad 100 mln zł większy.

Redystrybucji pieniędzy do akcjonariuszy można było dokonać jeszcze prościej, w jednym wezwaniu, podpierając się kredytem spłaconym szybko z pieniędzy otrzymanych ze sprzedaży akcji krosowych po rozliczeniu wezwania (kredyt na kilka tygodni). Jest to jeden z wielu sposobów przekazania akcjonariuszom gotówki. Zwracam uwagę, że SP stracił na tej ,,skandalicznej transakcji" dodatkowo - pozbywając się posiadanego znacznego pakietu akcji, odpowiadając na wezwanie i godząc się na niską cenę. Gdyby doszło do wezwania opisanego przez A. Kosińskiego, korzyści SP byłyby o ponad 70% większe również i w tym przypadku.

Uważam, że w interesie Ministerstwa Skarbu Państwa jest włączenie się do dyskusji w PARKIECIE i odpowiedź na kwestie poruszane w dyskusji.

Reklama
Reklama

Program NFI miał być nadzieją dla Polaków. Do tej pory głównymi beneficjentami są firmy zarządzające. Teraz za sprawą PZU (i tak już kojarzonego z aferami) korzyści z kupionych za skandalicznie niską cenę trzech funduszy będzie czerpać austriacki CA IB.

W ubiegłym tygodniu ogłoszono drugie wezwanie, na Drugi, Czwarty i Dziewiąty NFI. Boję się, że tym razem CA IB, mając pełną władzę w funduszach, sprzeda sam sobie ich papiery krosowe, czym w mojej ocenie skrzywdziłby drobnych akcjonariuszy, do których i ja należę.

Chciałbym się odnieść do argumentów biorącego udział w polemice Łukasza Wierzbickiego, broniącego PZU. Rynek rzeczywiście nisko wycenia akcje NFI w tych funduszach, gdzie inwestorzy czują, że interes dominującego udziałowca nie jest zbieżny z interesem drobnych inwestorów. Np. utrzymywanie firm zarządzających za duże pieniądze czy zarządzanie, polegające na lokowaniu gotówki w bonach i obligacjach, nie leżą w interesie tych "drobnych" (Dziesiąty i Trzynasty NFI pozbyły się firm zarządzających).

Dam trzy przykłady, pomagające zrozumieć rynek:

A. Kurs Impexmetalu w dniu moich wyliczeń to 50,10. Biorąc pod uwagę, że spółka ma akcje własne i prognozę 50,1 mln zysku netto (za trzy kwartały ma już 45,5 mln zł), współczynnik ceny do zysku wynosi około 8,7. Dlaczego rynek tak nisko go wycenia? Szacuję, że sama zależna huta aluminium AKI warta jest 70 zł na akcję. Czyżby rynek się mylił? Może inwestorzy pamiętają, że o przejęcie IPX stara się Boryszew (kojarzony z R. Karkosikiem) i pamiętają wezwanie na Hutę Oława po 35 zł, gdy w tym czasie wartość jedynie akcji Boryszewa będących w posiadaniu Oławy przekraczała 111 zł na jeden walor (3,2 razy więcej). Równolegle z wezwaniem została ogłoszona deklaracja o wycofaniu Oławy z giełdy, na to wezwanie trudno było nie odpowiedzieć (propozycja nie do odrzucenia).B. Polnord przed fuzją z Energobudową mimo dużej wartości fundamentalnej był nisko wyceniany. Zarówno Polnord, jak i Energobudowa były zależne od spółek zależnych z kolei od R. Krauzego (przewodniczący rady nadzorczej Energobudowy). Po fuzji tych spółek - każda o kapitałach własnych około 100 mln zł - okazało się, że połączone spółki mają kapitały własne niewiele przekraczjące 100 mln zł. Według mojej oceny, oszukano Polnord, łącząc go z bankrutującą Energobudową.

C. Trzy lata temu Centrostal Gdańsk zdominowany był przez Stalexport. Jednym z pomysłów katowickiej spółki było pobieranie dużej opłaty za prawo używania znaku "Stalexport". Dla Centrostalu znak ów nie miał żadnej wartości handlowej (dzięki działaniu SII STX wycofał się z tego pomysłu). W tym czasie cena walorów Centrostalu nie przekraczała złotówki. Dopiero gdy gdańska spółka uwolniła się od Stalexportu, kurs ostro poszedł w górę.

Reklama
Reklama

Dla drobnego inwestora wartość spółki nie jest taka sama jak dla dominującego. Ten drugi często rozgrywa swoje interesy niezgodnie z interesami drobnych akcjonariuszy lub czasami ich krzywdzi. PZU w omawianych wyżej trzech NFI był podmiotem dominującym i mógł sprzedać je po wartości godziwej, a nie za tak niską cenę.

Zastanawia mnie postawa Skarbu Państwa, który co prawda nie był podmiotem dominującym, ale miał znacznie więcej do powiedzenia niż "drobny". Dlaczego zgodził się na tak skandalicznie niską cenę i odpowiedział na wezwanie?

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama