Koncern poinformował w komunikacie dla giełdy w Szanghaju (obecnie tylko tam notowane są jego akcje), że tworzy holding, w ramach którego skupi swoje motoryzacyjne aktywa. W jego skład mają wejść udziały w spółkach joint venture, powołanych z Volkswagenem i General Motors, a także 49% udziałów w firmie motoryzacyjnej Ssangyong Motor Corporation z Korei Południowej. Obecnie Chińczycy negocjują ich zakup.
Zdaniem ekspertów, porządkowanie aktywów to krok w przygotowaniach do emisji akcji za granicą. Po rynku krąży opinia, że na parkiecie w Hongkongu chińska firma pojawi się już w przyszłym roku. Być może wzorem innych spółek zza Wielkiego Muru, SAIC przystąpi też do notowań na parkiecie w Nowym Jorku. Według chińskich mediów, emisja może przynieść nawet 2 mld USD. - Opracowujemy plany dotyczące pozyskania kapitału i dalszego rozwoju - przyznał w rozmowie z Reuterem rzecznik koncernu Xue Hao, nie potwierdzając jednak zamierzeń dotyczących zagranicznych giełd.
Firmie potrzebne są pieniądze, jeśli chce zrealizować odważny plan szybkiej pogoni za światową czołówką koncernów motoryzacyjnych. Chińczycy chcą zainwestować m.in. w podupadającego brytyjskiego MG Rovera. Jak twierdzi lokalna prasa, chcieliby też wpompować kolejne wielkie pieniądze (nawet półtora miliarda USD) w tworzenie joint venture na swoim macierzystym rynku. Przed 2010 r. SAIC ma ambicje znaleźć się w grupie sześciu największych producentów samochodów na świecie.
bbc.co.uk
Chińczycy na Żeraniu?