Gazeta powołała się na wywiad z przewodniczącym NYBOT Frederickiem Schoenhutem. Schoenhut powiedział w nim, że obie instytucje odbyły wstępne, niezobowiązujące rozmowy, dotyczące "szans na rozważenie pomysłu przekształcenia się w jedną giełdę".

O fuzji giełd towarowych z Nowego Jorku spekulowano już w lutym tego roku, ale NYBOT oficjalnie zaprzeczył wówczas wszelkim pogłoskom. Obie instytucje od września zeszłego roku dzielą jeden budynek na Manhattanie (NYBOT powrócił w to miejsce dwa lata po zamachach terrorystycznych z 11 września). Jeśli chodzi o zakres działalności, giełdy nie wchodzą sobie w drogę. Na NYBOT handluje się głównie kontraktami na towary pochodzenia rolnego: kawę, kakao czy bawełnę. NYMEX to z kolei największy na świecie rynek obrotu kontraktami na złoto i srebro. Notowane są tam również nośniki energii, m.in. ropa naftowa. Obie instytucje działają z wykorzystaniem tradycyjnego parkietu, gdzie skupieni w tzw. "ringach" maklerzy okrzykami i gestami uzgadniają transakcje dla swoich klientów.

Niedawno NYBOT rozwiązał umowę z firmą brokerską Cantor Fitzgerald, która uniemożliwiała mu współpracę z innymi giełdami. - Jeśli ktoś złożyłby nam godziwą ofertę współpracy - czy byłby to NYMEX, czy ktoś inny - na pewno potraktujemy ją bardzo serio - stwierdził przewodniczący NYBOT w wywiadzie dla "FT". Dzięki zerwaniu porozumienia z Cantorem, NYBOT może też wreszcie wdrożyć elektroniczną platformę handlu. - Obecnie jesteśmy jedyną giełdą na świecie, która nie ma elektronicznego systemu handlu. Taka sytuacja nie jest bynajmniej elementem naszej długoterminowej strategii - powiedział Schoenhut. NYBOT chce kupić gotowe, sprawdzone rozwiązanie np. od Euronextu lub szwedzkiej OM Group (informatyczna część sojuszu giełdowego OMX). Na początek nowy system objąłby handel kontraktami walutowymi, które odpowiadają za ok. 7% obrotów giełdy.

"FT"