Reklama

Podwyżkom mówią: nie

Podwyżka akcyzy na alkohol spowoduje spadek wpływów do budżetu i wzrost spożycia nielegalnych trunków - alarmują przedstawiciele polskiej branży alkoholowej. Co do zakazu reklamy - nie są już zgodni.

Publikacja: 02.12.2004 07:02

Ministerstwo Finansów przedstawiło plany podniesienia akcyzy na alkohole w przyszłym roku o co najmniej 3,4%. Nie zgadzają się na to przedstawiciele branży.

- To takie papierowe założenia wzrostu wpływów do budżetu. Tymczasem wcześniejsze doświadczenia pokazują, że wpływy do budżetu rosną, gdy akcyza spada - twierdzi Cesar Giron, prezes Wyborowej, producenta wódki o tej samej nazwie.

Ruszą "mrówki"?

Waldemar Rudnik, wiceprezes zarządu spółki Sobieski Dystrybucja, mówi, że ministerstwo od lat nie chce uznać wyliczeń dotyczących akcyzy. - Każdy inny kraj szczyci się swoimi trunkami. W Polsce politycy obawiają się chyba podejrzeń, że piją - twierdzi.

Producenci twierdzą, że zapisana w budżecie podwyżka nie da spodziewanych przychodów, bo konsumenci wybiorą tańszy, nielegalny alkohol, którego sprzedawcy nie płacą żadnych podatków. Inna możliwość zakłada, że część produkcji będzie można przenieść do krajów, gdzie akcyza na alkohole jest niższa. Produkowana na Łotwie i Litwie "polska" wódka byłaby tańsza nawet o kilkanaście procent. A odkąd te kraje wspólnie z Polską weszły do Unii Europejskiej, każdy turysta może z nich przywieźć jednorazowo 10 litrów mocnego alkoholu. To może oznaczać nasilenie przygranicznego handlu. - Co roku te granice przekracza 3 miliony ludzi. Gdyby tylko część z nich przewoziła alkohol - sprzedaż w Polsce musiałaby spaść - mówi W. Rudnik.

Reklama
Reklama

Z reklamą czy bez?

Przedstawiciele branży twierdzą też, że dodatkowo wciąż będzie im szkodzić całkowity zakaz reklamy mocnych trunków. - Takie alkohole, w tym polską wódkę, można reklamować w większości krajów europejskich, a nie wolno tego robić w Polsce! Jak mamy pokazać naszym zagranicznym kontrahentom co to za produkt, jeśli przyjeżdżając do jego ojczyzny, nie znajdą o nim wzmianki? Jako branża zamierzamy coś z tym zrobić, bo polskie przepisy w tym zakresie są dyskryminujące. Nie spełniają europejskich norm prawnych! - twierdzi Cesair Giron. Według niego, Unia Europejska zabrania regulacji, które odmiennie traktują produkty z tej samej branży. O utrzymanie zakazu reklamy zabiega Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, której przedstawiciele przed kilkoma laty wywalczyli wprowadzenie rygorystycznych przepisów. PARPA powołuje się na wyniki badań, według których reklama może powodować wzrost spożycia alkoholu wśród młodzieży i cały czas sprzeciwia się zmianom w ustawie.

- W Polsce wolno reklamować piwo i wino, również zawierające czysty alkohol, ale wódki już nie. Czy policjant zatrzymujący nietrzeźwego kierowcę pyta go, co pił: wódkę czy piwo? Zamierzamy promować odpowiedzialne picie alkoholu, ale w tej chwili nie możemy, gdyż zabraniają nam tego przepisy prawa - mówi C. Giron.

Jednak nawet sama branża alkoholowa nie jest zgodna. - Wojna o zniesienie zakazu reklamy to zwyczajna hucpa - twierdzi Waldemar Rudnik. - Zabrzmi to jak votum separatum dla całej branży, ale uważam, że reklama mocnych alkoholi nie jest w Polsce potrzebna. Dlaczego? Bo taki jest trend cywilizacyjny - cały świat od tej reklamy się odwraca. Reklama w pismach branżowych, w punktach sprzedaży - tak. Bo taka reklama trafia do tych, którzy i tak jej sobie życzą. Ale o sprzedaż powinniśmy zabiegać inaczej - mówi wiceprezes Sobieski Dystrybucja.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama