Przedstawiciele banków odetchnęli. Nie będzie drakońskiego ograniczenia oprocentowania pożyczek, jakie pojawiły się w pierwszych propozycjach noweli ustawy o kredycie konsumenckim. Posłowie SLD i PiS proponowali wówczas, aby odsetki od kredytów nie przekraczały 4/3 lub 3/2 odsetek ustawowych (obecnie 12,25%). Projekty zmian trafiły do podkomisji złożonej z parlamentarzystów Komisji Gospodarki i Finansów Publicznych. Ci uwzględnili jednak opinie bankowców, którzy wskazywali, że tak niski pułap "wypchnie" część kredytobiorców do szarego sektora. Ostatecznie, podkomisja przygotowała dwa warianty ustawy. Pierwszy zakłada, że rzeczywiste oprocentowanie nie może przekroczyć czterokrotności stopy lombardowej NBP (obecnie 8%). Drugi ustala limit nominalnych odsetek płaconych przez klienta na pięciokrotność stopy banku centralnego. Dodatkowo jednak przewiduje ograniczenie innych kosztów kredytu do 5% jego wartości.

Posłowie zdecydowali o objęciu ustawą pożyczek mniejszych niż 500 zł, do tej pory nieregulowanych przepisami. - Takie kredyty są bardzo popularne, tymczasem instytucje pozabankowe często oferują oprocentowanie rzędu 700% - tłumaczy Aldona Michalak (SLD).

PAP