W sierpniu akcjonariusze postanowili, że wartość nominalna akcji spadnie z 1,51 zł do 1,5 zł (a więc zmniejszy się kapitał zakładowy firmy). Następnym krokiem - zgodnie z kolejną uchwałą - ma być podział walorów w stosunku 1 do 30. W efekcie Sanwil będzie miał ponad 100 mln papierów zamiast 3,34 mln.
Niepotrzebne zamieszanie
Wczoraj podczas NWZA udziałowcy mieli szansę wycofać się z sierpniowych decyzji. Ale nie zrobili tego. Podobnie jak poprzednio, kiedy zapadały uchwały o splicie, decydujący był głos głównego akcjonariusza - Adama Buchajskiego, który ma 60% papierów przedsiębiorstwa.
Wczorajsze NWZA zwołał prezes Krzysztof Tytko. Uznał bowiem, że planowany podział akcji doprowadził do spadku kursu. Wobec tego - jak twierdził - chciał dać szansę akcjonariuszom na zmianę planów. Pytany o stanowisko wczorajszego NWZA odpowiada: Żadnych komentarzy.
Zamieszanie wokół splitu budziło kontrowersje drobnych inwestorów. W rozmowach z nami zwracali uwagę, że w dzień po jego uchwaleniu notowania Sanwilu ustanowiły wieloletnie maksimum (16,1 zł), a zniżka zaczęła się później i miała najprawdopodobniej związek ze sprzedażą części walorów przez głównego udziałowca (jak informowaliśmy, zbierał pieniądze, by wziąć udział w ofertach na rynku pierwotnym). O tym, że inwestorzy mogli mieć rację, świadczy to, że wczoraj kurs przemyskiej spółki wzrósł o 5,4%, do 10,8 zł, przy wolumenie dwukrotnie wyższym od średniej z ostatniego miesiąca.