Reklama

Kupujący słabną

Od miesiąca na wykresie amerykańskiego S&P 500 powstaje formacja flagi. Jej kierunek, zgodny z wcześniejszym trendem rosnącym, informuje o słabnięciu kupujących i przestrzega przed zwrotem notowań na południe. Ten scenariusz zacznie się realizować wraz z przełamaniem 1180 pkt.

Publikacja: 11.12.2004 07:09

Inwestorom w Stanach Zjednoczonych w dalszym ciągu brak jest zdecydowania. Z jednej strony stoi przed nimi perspektywa wyraźnego spadku tempa wzrostu zysków przedsiębiorstw w przyszłym roku, z drugiej - obecne wyceny pozostają zdecydowanie bardziej atrakcyjne niż te sprzed roku. Taką sytuację można interpretować dwojako. Optymiści będą przekonywać, że stanowi to dobrą podstawę do dalszego wzrostu, bo o ile zyski przyrastać będą w wolniejszym tempie, to jest miejsce na podniesienie się wskaźników wyceny. Pesymiści zwrócą uwagę na to, że współczynnik C/Z wyraża oczekiwania co do przyszłych zysków. W takim wypadku trudno interpretować jego tegoroczną obniżkę (z blisko 23 na koniec 2003 r. do 20 obecnie dla zysku netto i z nieco ponad 20 do niecałych 18 dla zysku operacyjnego) inaczej, jak przygotowanie się rynku na gorsze czasy.

Przed nimi ostrzega część danych makroekonomicznych. Wykazują one wyraźne zwalnianie amerykańskiej gospodarki. Tempo wzrostu wskaźników wyprzedzających koniunktury stopniowo obniża się od pół roku. Według ostatnich danych w październiku wyniosło zaledwie 1,1%, najmniej od połowy ubiegłego roku. Subindeks oczekiwań konsumentów, opracowywany przez Conference Board, osiągnął najniższą wartość od połowy 2003 r. Na konsekwencje pogorszenia ocen odnoszących się do przyszłości nie trzeba było długo czekać. Przełom listopada i grudnia przyniósł złe wiadomości w odniesieniu do sprzedaży detalicznej. Dane tygodniowe wykazały załamanie się wzrostowej tendencji, obecnej od połowy sierpnia do połowy listopada. W ostatnim tygodniu ubiegłego miesiąca roczna dynamika spadła do zaledwie 0,9% z 3,5% tydzień wcześniej. Rozczarowaniem był też pierwszy tydzień grudnia, kiedy to wzrost wyniósł 1,8%. To przełożyło się na wyprzedaż akcji Wal-Martu, prowadzącego największą sieć handlową w USA. Kurs w połowie listopada przekraczał 57 USD, teraz jest to niecałe 53 USD.

Towary tanieją

Drugi kolejny tydzień trwała dekoniunktura na rynku towarowym. Sytuacja staje się coraz bardziej niekorzystna dla grających na zwyżkę cen. Przez ostatnie dwa tygodnie indeks CRB Futures, opisujący przyszłe notowania towarów ustalane na rynkach terminowych, stracił blisko 5%. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego - w połowie kwietnia tego roku "przeżył" podobny spadek. Jeśli jednak połączymy ostatnie zdarzenia w jedną całość można śmielej postawić tezę, że dla szeroko pojętych spółek surowcowych nadchodzą złe czasy.

Rozpoczęcie ostatniej fali zwyżkowej nastąpiło pod koniec wakacji i zbiegło się w czasie z początkiem trwającej deprecjacji dolara. Z punktu widzenia analizy technicznej wiązało się to z dotarciem przez indeks CRB Futures do blisko trzyletniej linii trendu rosnącego. Na początku października pojawiły się problemy z dalszym wzrostem cen - nie były one w stanie zbilansować zniżki wartości dolara. Okazało się, że przełamanie przez indeks wiosennej górki nie dało impulsu do mocniejszego ruchu w górę, choć wydawało się, że przybierająca na sile wyprzedaż dolara tworzy ku temu sprzyjające warunki. Grudzień przyniósł jednak wyraźny spadek cen towarów, który doprowadził do przełamania głównej linii trendu. Ten sygnał jest tym bardziej niepokojący, że tygodniowy MACD wyrysował negatywną dywergencję (w przeciwieństwie do indeksu nie zdołał przebić szczytu z wiosny tego roku), a w ostatnich dniach wysłał sygnał sprzedaży, potwierdzając przypuszczenia o zbliżającej się zmianie długookresowego trendu. Jego podstawą miałyby się stać notowania z ostatnich trzech kwartałów. Wraz ze spadkiem indeksu poniżej 266 pkt będzie można mówić o zbudowaniu jednej z bardziej znanych formacji odwrócenia trendu - podwójnego szczytu.

Reklama
Reklama

Obniżce cen towarów sprzyjały doniesienia z chińskiej gospodarki oraz umocnienie dolara, skłaniające do realizowania zysków przez spekulantów. W listopadzie produkcja przemysłowa Kraju Środka rosła w tempie 14,8%, najniższym od 18 miesięcy. Dolar natomiast zyskał w relacji do wspólnej waluty 2,5 centa, a do japońskiej umocnił się o blisko 4 jeny.

Dolar na huśtawce

To jednak zbyt mało, by mówić, że deprecjacja amerykańskiego pieniądza dobiega końca. Ubiegłotygodniowy wzrost jej wartości zbiegł się w czasie z osiągnięciem silnych wsparć. Na wykresie Dollar Index, wskaźnika prezentującego notowania dolara w odniesieniu do sześciu najważniejszych walut światowych (EUR, JPY, SEK, GBP, CHF oraz CAD), stanowią je dołki w rejonie 80 pkt, osiągane w 1991, 1992 i ostatni raz 1995 r., a na wykresie euro dołek sprzed prawie dekady (po przeliczeniu na euro kursów ówcześnie obowiązujących walut). O lepszych rokowaniach dla dolara można będzie mówić dopiero, gdy Dollar Index powróci ponad 85 pkt, a notowania euro spadną poniżej 1,283 USD.

Przebicie barier 80 pkt dla Dollar Index oraz 1,35 USD za euro doprowadziłoby do ugruntowania się wśród inwestorów przekonania, że dalszego osłabienia waluty Stanów Zjednoczonych nie da się uniknąć. Nerwowość wśród posiadaczy dolarów wzrosłaby jeszcze bardziej, grożąc mniej "uporządkowanymi" ruchami na rynku walutowym. To nie tylko dalej odstraszyłoby od lokowania w amerykańskie aktywa, a przy perspektywie rosnącej inflacji, dalszych podwyżek stóp, osłabienia popytu konsumpcyjnego i jednocyfrowego tempa wzrostu zysków firm, ale mogłoby doprowadzić do ich wyprzedaży. Sprzyjałoby temu umocnienie się spadkowej tendencji na rynku towarowym, odzwierciedlające pogarszanie się koniunktury w światowej gospodarce.

W tych warunkach najbardziej narażone na przecenę są spółki petrochemiczne oraz zajmujące się wydobyciem surowców. W indeksie S&P 500 mają one ok. 10-proc. udział. Niepokojąca jest też słabość firm z branży dóbr konsumpcyjnych niewrażliwych na koniunkturę gospodarczą sugerująca, że portfele Amerykanów wcale nie stają się grubsze. Mają one ponad 10-proc. udział w S&P 500 i pozostają od dłuższego czasu w tyle za całym rynkiem. Indeks opisujący ich notowania nie zdołał wciąż przebić tegorocznego szczytu. Wzrósł przez rok o nieco ponad 7%, podczas gdy S&P 500 zyskał w tym czasie przeszło 12%.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama