Inwestorom w Stanach Zjednoczonych w dalszym ciągu brak jest zdecydowania. Z jednej strony stoi przed nimi perspektywa wyraźnego spadku tempa wzrostu zysków przedsiębiorstw w przyszłym roku, z drugiej - obecne wyceny pozostają zdecydowanie bardziej atrakcyjne niż te sprzed roku. Taką sytuację można interpretować dwojako. Optymiści będą przekonywać, że stanowi to dobrą podstawę do dalszego wzrostu, bo o ile zyski przyrastać będą w wolniejszym tempie, to jest miejsce na podniesienie się wskaźników wyceny. Pesymiści zwrócą uwagę na to, że współczynnik C/Z wyraża oczekiwania co do przyszłych zysków. W takim wypadku trudno interpretować jego tegoroczną obniżkę (z blisko 23 na koniec 2003 r. do 20 obecnie dla zysku netto i z nieco ponad 20 do niecałych 18 dla zysku operacyjnego) inaczej, jak przygotowanie się rynku na gorsze czasy.
Przed nimi ostrzega część danych makroekonomicznych. Wykazują one wyraźne zwalnianie amerykańskiej gospodarki. Tempo wzrostu wskaźników wyprzedzających koniunktury stopniowo obniża się od pół roku. Według ostatnich danych w październiku wyniosło zaledwie 1,1%, najmniej od połowy ubiegłego roku. Subindeks oczekiwań konsumentów, opracowywany przez Conference Board, osiągnął najniższą wartość od połowy 2003 r. Na konsekwencje pogorszenia ocen odnoszących się do przyszłości nie trzeba było długo czekać. Przełom listopada i grudnia przyniósł złe wiadomości w odniesieniu do sprzedaży detalicznej. Dane tygodniowe wykazały załamanie się wzrostowej tendencji, obecnej od połowy sierpnia do połowy listopada. W ostatnim tygodniu ubiegłego miesiąca roczna dynamika spadła do zaledwie 0,9% z 3,5% tydzień wcześniej. Rozczarowaniem był też pierwszy tydzień grudnia, kiedy to wzrost wyniósł 1,8%. To przełożyło się na wyprzedaż akcji Wal-Martu, prowadzącego największą sieć handlową w USA. Kurs w połowie listopada przekraczał 57 USD, teraz jest to niecałe 53 USD.
Towary tanieją
Drugi kolejny tydzień trwała dekoniunktura na rynku towarowym. Sytuacja staje się coraz bardziej niekorzystna dla grających na zwyżkę cen. Przez ostatnie dwa tygodnie indeks CRB Futures, opisujący przyszłe notowania towarów ustalane na rynkach terminowych, stracił blisko 5%. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego - w połowie kwietnia tego roku "przeżył" podobny spadek. Jeśli jednak połączymy ostatnie zdarzenia w jedną całość można śmielej postawić tezę, że dla szeroko pojętych spółek surowcowych nadchodzą złe czasy.
Rozpoczęcie ostatniej fali zwyżkowej nastąpiło pod koniec wakacji i zbiegło się w czasie z początkiem trwającej deprecjacji dolara. Z punktu widzenia analizy technicznej wiązało się to z dotarciem przez indeks CRB Futures do blisko trzyletniej linii trendu rosnącego. Na początku października pojawiły się problemy z dalszym wzrostem cen - nie były one w stanie zbilansować zniżki wartości dolara. Okazało się, że przełamanie przez indeks wiosennej górki nie dało impulsu do mocniejszego ruchu w górę, choć wydawało się, że przybierająca na sile wyprzedaż dolara tworzy ku temu sprzyjające warunki. Grudzień przyniósł jednak wyraźny spadek cen towarów, który doprowadził do przełamania głównej linii trendu. Ten sygnał jest tym bardziej niepokojący, że tygodniowy MACD wyrysował negatywną dywergencję (w przeciwieństwie do indeksu nie zdołał przebić szczytu z wiosny tego roku), a w ostatnich dniach wysłał sygnał sprzedaży, potwierdzając przypuszczenia o zbliżającej się zmianie długookresowego trendu. Jego podstawą miałyby się stać notowania z ostatnich trzech kwartałów. Wraz ze spadkiem indeksu poniżej 266 pkt będzie można mówić o zbudowaniu jednej z bardziej znanych formacji odwrócenia trendu - podwójnego szczytu.