W zeszły czwartek Komitet Stały Rady Ministrów zaakceptował projekty reformy VAT. Ministrowie finansów i gospodarki zaproponowali obniżenie stawki podstawowej do 19 lub 18% przy jednoczesnym zniesieniu preferencyjnej stawki 3-proc. (żywność nieprzetworzona, niektóre usługi). Obowiązywałaby tylko jedna stawka preferencyjna - 7 lub 8% na żywność. Od czwartku trwały konsultacje wewnątrz rządu. Ostateczne propozycje zmian podatku zostaną ujawnione dzisiaj po posiedzeniu Rady Ministrów.
Nie wiadomo jednak, czy na pomysły rządu zgodzi się Sejm. Nawet SLD waha się, czy poprzeć modyfikację stawek. - Osobiście uważam, że propozycje rządu nie są najlepsze, ponieważ uderzają w najbiedniejszych - powiedziała nam posłanka Anna Filek.
Z rezerwą do propozycji dwóch ministrów odnosi się także SdPl. - Trudno ocenić luźne pomysły resortów. Stawek VAT nie da się zmienić ad hoc. Potrzebna będzie dokładna analiza skutków zmian dla budżetu - mówi Dariusz Olewiński, wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Finansów Publicznych. Resort finansów zapowiedział, że nowela ma być neutralna dla budżetu. Eksperci wskazują jednak, że nie można być tego pewnym, ponieważ trudno ocenić rzeczywisty efekt zmian popytu na poszczególne towary i usługi. - Prace nad nowelą ustawy powinny trwać kilka miesięcy - przewiduje D. Olewiński.
Nie wiadomo, czy na propozycje reformy podatkowej zgodzi się Platforma. Partia postuluje wprowadzenie jednej stawki podatkowej CIT, PIT i VAT na poziomie 15%. Nie oznacza to jednak, że PO zaakceptuje każdą obniżkę forsowaną przez rząd. - Propozycje rządowe to próba kolejnego majstrowania przy podatkach. SLD zabiera nam pomysł prawdziwej i kompleksowej reformy podatkowej - mówi Zbigniew Chlebowski (PO).
Obniżka podatków pośrednich była także postulatem Prawa i Sprawiedliwości. Partia optuje jednak za stopniowym wprowadzaniem zmian. - Nie możemy jednak pozwolić, aby wyższy VAT, np. na żywność lub lekarstwa, dotknął najbiedniejszych konsumentów - mówi Mirosław Styczeń, twórca programu gospodarczego PiS.