Koniec roku to okres, z którym inwestorzy wiążą zazwyczaj duże nadzieje. Do wyobraźni giełdowych graczy przemawia efekt stycznia, a wcześniej - Rajd św. Mikołaja, chociaż nie ma zgodności co do tego, kiedy dokładnie te efekty występują. Według jednej z definicji Rajd św. Mikołaja obejmuje ostatnie pięć sesji starego roku oraz pierwsze dwa dni notowań w nowym roku. Jeśli jednak popatrzymy na ostatnie 15 lat, to efekt ten jest mało przekonujący. Co prawda, aż w 11 przypadkach S&P 500 zanotował zwyżkę, ale tylko 5 razy przekroczyła ona 2%. Przeciętna stopa zwrotu była niezbyt imponująca - zaledwie 1,3%. Co ciekawe, tak zdefiniowany Rajd św. Mikołaja zdecydowanie lepiej sprawdza się w Polsce. W ostatnich 10 latach zdarzyło się tylko raz - w 2001 r. - że WIG20 nie zanotował w tym czasie zwyżki. Przeciętna stopa zwrotu wyniosła blisko 6%. Poza latami 1997 i 2001, stopa zwrotu każdorazowo przekraczała 5%.
S&P rośnie już piąty miesiąc z rzędu. W świetle statystyk nie jest to jeszcze szczególnie długa seria wzrostowa. Od połowy lat 60. na wykresie indeksu co prawda tylko dwa razy pojawiły się serie zwyżek, obejmujące po 5 miesięcy, ale serii wzrostu trwających 6 miesięcy było już sześć. Najdłuższy ciąg wzrostu - 9 miesięcy - miał miejsce w 1983 r.
S&P 500 zbliża się do oporu
Statystyki statystykami, a jak wygląda sytuacja techniczna amerykańskich indeksów? W przypadku S&P 500 wiele wskazuje na to, że trend wzrostowy może jeszcze potrwać. Indeks pokonał 1200 pkt i znalazł się na poziomie najwyższym od sierpnia 2001 r. Pokonany został nie tylko tegoroczny szczyt, ale także maksima z przełomu lat 2001 i 2002. Patrząc z dłuższej perspektywy, trwa stopniowe odrabianie strat z okresu "wielkiej" bessy z okresu 2000-2002. Indeksowi pozostało do pokonania jeszcze jedno ważne, 61,8-procentowe zniesienie ówczesnej przeceny. Wypada ono na wysokości ok. 1250 pkt. Brakuje do niego jeszcze kilka procent. Co ciekawe, praktycznie ten sam poziom to zasięg minimalnej zwyżki, wynikający z szerokości 10-miesięcznej konsolidacji (1063-1158 pkt). Jak widać, to właśnie w okolicy 1250 pkt można się spodziewać większych kłopotów dla byków.
O ile w średnim terminie sytuacja przedstawia się wciąż korzystnie, to w nadchodzącym tygodniu bardziej prawdopodobne jest przejściowe osłabienie. Wynika to z wykupienia krótkoterminowych wskaźników. Oscylator stochastyczny znalazł się na bardzo wysokim poziomie, co świadczy o bliskiej korekcie. Na razie nie ma jednak powodu, by oczekiwać, że będzie ona silniejsza niż te w ostatnich tygodniach. W dość pesymistycznym wariancie możliwy jest powrót do krótkoterminowej linii trendu zwyżkowego, przebiegającej na wysokości ok. 1180-1190 pkt.