Mimo silnego średnioterminowego wykupienia, na zagranicznych rynkach ciągle brak jednoznacznych sygnałów zakończenia zwyżek. Jednocześnie można odnieść wrażenie, że indeksy z coraz większym trudem zyskują kolejne punkty.
Koniec ubiegłego tygodnia przyniósł osłabienie na amerykańskich giełdach. Biorąc pod uwagę silne, średnioterminowe wykupienie rynku, można było odnieść wrażenie, że jest to już koniec wzrostu. Po wtorkowej sesji, na wykresie S&P 500 pojawiła się jednak długa biała świeca. Choć generalnie rzecz biorąc, rynek jest już silnie wykupiony i należy powoli zmniejszać swoje zaangażowanie po długiej stronie, to jednak przełamanie lokalnego maksimum z ubiegłego tygodnia sugerowałoby kontynuację krótkoterminowego impulsu wzrostowego w okolicę 1220-1230 punktów. Z drugiej strony, przełamanie minimum z przełomu bieżącego tygodnia na poziomie 1193 punktów potwierdziłoby zakończenie wzrostu i rozpoczęcie nieco silniejszej korekty. W obecnej sytuacji bezpieczniej będzie zatem poczekać na któryś z wymienionych sygnałów niż samemu próbować przewidzieć, w którą stronę zwróci się rynek.
Wydaje się, że najbliższe sesje będą ważne dla dalszej średnioterminowej sytuacji na rynkach środkowoeuropejskich. Na razie ciągle brakuje silnych sygnałów sprzedaży, ale jednocześnie widać już pewne oznaki osłabienia popytu. Zarazem ostatnie dni przyniosły niewielki rozłam wśród indeksów. W górę poszły WIG i BUX, zaś niewielkie spadki zanotował PX50. Warto zaznaczyć, że zarówno czeski, jak i węgierski indeks znajdują się tuż pod długoterminowymi liniami oporu łączącymi lokalne szczyty z ostatnich lat. Teoretycznie rzecz biorąc, największy potencjał wzrostowy ma zatem WIG, który opuścił niedawno kilkutygodniową konsolidację. W związku z tym nie można definitywnie wykluczyć kontynuacji krótkoterminowych zwyżek na warszawskiej giełdzie. W średnim terminie jednak wszystkie trzy rynki są już na tyle silnie wykupione, że większy nacisk należałoby obecnie położyć na ochronę kapitału, niż jego pomnażanie.