Reklama

Grać każdy może...byle z głową

Minęło 5 tygodni Internetowej Gry Giełdowej dla Studentów. Czwarta edycja zgromadziła rekordową liczbę uczestników. Spośród zarejestrowanych 3074 słuchaczy wyższych uczelni, aktywnie uczestniczy w grze 2040 osób. Na podstawie ich dotychczasowych transakcji można wskazać kilka podstawowych błędów inwestycyjnych, które w wirtualnej grze i na prawdziwej giełdzie nie sprzyjają zarabianiu pieniędzy.

Publikacja: 24.12.2004 07:24

Wśród najpoważniejszych problemów zauważamy brak konsekwencji i cierpliwości. Widać to przede wszystkim w liczbie zawieranych transakcji, a co za tym idzie - w płaconych prowizjach. Temat wielokrotnie już omawialiśmy we wszystkich dotychczasowych edycjach gry. Wracamy jednak do niego po raz kolejny, bo nie dotyczy tylko studentów uczestniczących w organizowanej przez PARKIET grze. Z bardzo dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, że ich "błędne" zachowanie jest charakterystyczne dla sporej grupy indywidualnych inwestorów.

Strategia czy brak

doświadczenia?

Oczywiście, można zapytać, dlaczego dużą liczbę transakcji traktować jako objaw braku konsekwencji czy cierpliwości? Przecież wysoka aktywność może być wynikiem realizowanej strategii inwestycyjnej, określanej mianem day-tradingu (otwieranie i zamykanie pozycji w obrębie jednej sesji) lub krótkoterminowej spekulacji. To prawda, ale oceniając wyniki studentów, możemy pokusić się o stwierdzenie, że takie podejście (przynajmniej w ich przypadku) się nie sprawdza. Dobitnie świadczy o tym relacja zapłaconych prowizji w stosunku do osiągniętego zysku. Pokazuje ona, że koszty transakcyjne (które wynoszą już 3,82 mln zł) 24-krotnie przekraczają osiągnięty do tej pory łączny zysk studentów. Także sytuacja poszczególnych graczy pokazuje, że duża aktywność na giełdzie nie sprzyja pomnażaniu kapitału. Przyjrzyjmy się wynikom osiągniętym przez 50 studentów, którzy do tej pory zapłacili najwyższe prowizje. Średnie koszty transakcyjne wynoszą w tej grupie blisko 7,5 tys. zł. Najwyższy przekracza 12 tys. zł, a najniższy 5,9 tys. zł. Przeciętnie tracą 2%, gdy średnia dla wszystkich uczestników to 0,1% zysku. Spośród analizowanej pięćdziesiątki aż 36 osób notuje stratę. Pozytywnie wyróżniają się tylko 3 osoby, wśród których jest lider Krzysztof Drozdowski. Pozostała dwójka znajduje się w drugiej dziesiątce.

Zyski tak, ale tylko małe

Reklama
Reklama

Drugi, wyjątkowo często powtarzany błąd to zbyt szybkie realizowanie zysków. Częściowo wynika to oczywiście ze wspomnianego wcześniej braku cierpliwości. Dochodzi do tego strach przed utratą niewielkiego zarobku. Szkoda, że prowokuje on do działania w chwili, gdy wartość rachunku rośnie, a nie maleje. Regułą jest już, że gdy na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie jakieś akcje rosną najbardziej, to w Internetowej Grze Giełdowej dla Studentów są one najchętniej sprzedawane. Wielokrotnie wartość sprzedanych papierów przekracza danego dnia sumę pieniędzy przeznaczoną na kupno tych akcji. Analogicznie jest podczas spadków. Wtedy studenci z wyjątkową chęcią kupują przeceniane papiery. Za przykład niech posłużą akcje Telekomunikacji. Podczas pierwszych dwóch dni gry notowania spółki oscylowały poniżej 17 zł. Studenci dobrze przewidzieli przyszły trend i od samego początku akumulowali walory. Proces ten trwał do 1 grudnia (do tego czasu na rachunkach długie pozycje w TP miały już wartość prawie 5 mln zł). 2 grudnia notowania wyraźnie poszły w górę i przekroczyły poprzedni szczyt. Tego dnia gracze pozbyli się 20% omawianych akcji. 10% zostało sprzedanych podczas kolejnej sesji. Przez kilka następnych dni kurs nie podlegał większym zmianom. Kolejny atak popytu nastąpił 13 grudnia. Tego dnia studenci kontynuowali wyprzedaż akcji. W trakcie kolejnych pięciu sesji notowania wzrosły o 9%. Chęć do zmniejszania długich pozycji podczas wzrostu jest widoczna. Niestety, brakuje tego nawyku podczas spadków. Tutaj wręcz przeciwnie, przecena dodatkowo mobilizuje kupujących.

A zawodowcy mówią...

Pozwól zyskom rosnąć, ucinaj straty - to zdanie każdy inwestor powinien wziąć sobie głęboko do serca. Stosowanie się do tej zasady może nie być proste. Wymaga ono bowiem żelaznej dyscypliny i cierpliwości.W książce "Psychologia inwestowania", Martin J. Pring pisze: "Większość inwestorów i prawie każdy gracz czy spekulant wkracza na rynki, będąc przekonanym, że bardzo szybko może zakumulować zyski.(..). Globalizacja i szybkie rozchodzenie się informacji wywołują wrażenie, że jeżeli nie będziemy działać natychmiast, ominie nas główny ruch cen. Takie zachowanie oznacza, że ostrożna rozwaga i planowanie zostają odłożone na bok i są zastąpione niecierpliwością i impulsywnością. Tego typu pokusy nieodmiennie prowadzą do sytuacji, w której uczestnicy rynku próbują biegać, zanim nauczą się chodzić, a decyzje są podejmowane w sposób całkowicie różny od pierwotnych intencji". W dalszej część autor podkreśla to, na co zwraca uwagę każdy odnoszący sukces inwestor - próba wyłapania każdego zwrotu na rynku ma bardzo małe szanse powodzenia.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama