"Przez rynek przeszło zlecenie sprzedaży walut, dzięki czemu złoty znacznie się wzmocnił. Przebiliśmy ważny psychologicznie poziom, ale rynek jest niepłynny. Z wiarygodnymi sygnałami dotyczącymi siły polskiej waluty trzeba poczekać do początku stycznia" - powiedział Paweł Wołczyński, dealer z SG Banku.
O godzinie 12.32 za dolara płacono 2,9987 złotego, a za euro 4,0566 złotego. W obu przypadkach oznaczało to wzrost o pół procent wobec porannych poziomów. Odchylenie od dawnego parytetu banku centralnego osiągnęło 16,3 procent po jego mocnej stronie. Z notowań systemu Reutera wynika, że najniższy dziś kurs dolara to 2,9909 złotego. Euro wyceniano najniżej na 4,0460 złotego.
Zdaniem Wołczyńskiego, w najbliższych dniach niektórym inwestorom może zależeć na maksymalnym windowaniu kursu złotego, by poprawić księgowe zyski na koniec roku, ale za to w styczniu polską walutę może czekać korekta.
Wiceprezes Narodowego Banku Polskiego (NBP) Krzysztof Rybiński powiedział dziś rano, że trwające umocnienie złotego wynika częściowo z napływu kapitału o charakterze
spekulacyjnym.