Podczas pierwszej sesji tygodnia na rynku terminowym, wolumen obrotu kontraktami terminowymi na indeks WIG20 wyniósł 3865 sztuk. Wartość ta nie może imponować, gdyż stanowi zaledwie 30% średniej z 20 sesji. Warto przy tym zauważyć, że w piątek wolumen spadł do 1013 kontraktów, czyli poziomu nie notowanego od początku listopada 1999 roku.
W parze z niską aktywnością uczestników rynku idzie, oczywiście, zmienność, która ogranicza się do kilkunastu punktów. Trudno oczekiwać, by do końca roku sytuacja uległa większym zmianom. Wygląda więc na to, że w dobrych nastrojach zakończą go posiadacze długich pozycji. Krótkoterminowy obraz rynku sugeruje, że korzystna sytuacja będzie się utrzymywała do czasu, kiedy marcowa seria nie przebije wsparcia na wysokości 1915 pkt (tworzy go linia trendu wzrostowego oraz lokalny szczyt z 3 grudnia). Spadek poniżej tej bariery powinien sprowadzić notowania do około 1870 pkt. Tu znajduje się kolejna strefa popytowa (szczyty z października i listopada oraz minimum z 13 grudnia). Dopiero przebicie tego wsparcia ściągnie czarne chmury nad rynek byka. Zostanie wtedy załamany średnioterminowy trend wzrostowy, czego konsekwencją będzie zniżka przynajmniej do 1750 pkt.
Korzystny średnioterminowy obraz indeksu WIG20 i jego pochodnych mącą wykresy największych spółek. Część wykazuje wykupienie. W niektórych przypadkach doszło już nawet do sygnałów sprzedaży. Dobrym przykładem jest tu PKN Orlen. Załamana została dotychczasowa sekwencja coraz wyżej położonych dołków i szczytów. Ostatnie dni przyniosły dodatkowo przełamanie lini trendu wzrostowego i linii sygnalnej formacji podwójnego szczytu.