15 grudnia Jukos zwrócił się do sądu w Houston o ochronę przed wierzycielami w ramach rozdziału 11 amerykańskiego prawa upadłościowego. Spółka zwróciła się do wymiaru sprawiedliwości właśnie w Houston, w USA, ponieważ - jak argumentowała - jej dyrektor finansowy Bruce Misamore jest obywatelem tego miasta (tam jest zarejestrowany amerykański oddział rosyjskiej spółki), a firma ma na rachunku w jednym z banków w Teksasie 2 mln USD. 6 mln USD zdeponowała też w spółce prawniczej z Houston - Fulbright & Jaworski. Dzień później sąd rozpatrzył sprawę i wydał czasowy zakaz sprzedaży aktywów rosyjskiego koncernu naftowego. Rosyjskie władze zignorowały jednak tę decyzję i na aukcji 19 grudnia sprzedały za 9,3 mld USD mało znanej spółce Bajkał Finance zakłady w Nieftiejugańsku, najważniejszą jednostkę wydobywczą Jukosu.
Kilka dni później kupno Bajkału ogłosił koncern naftowy Rosnieft, a ten z kolei w przyszłym roku ma zostać wchłonięty przez Gazprom. W ten sposób zrealizowany zostanie plan prezydenta Putina, który chce powstania jednego dużego rosyjskiego koncernu naftowego, rozmiarami odpowiadającego takim globalnym potentatom, jak np. amerykański Exxon Mobil.
Dla nowej spółki ważne jednak jest, by sprawa Jukosu nie "ciągała się" po amerykańskich sądach. Naciski na Amerykanów wywiera Deutsche Bank, instytucja świadcząca usługi finansowe dla rosyjskiego potentata gazowego. "Sprawa Jukosu dostała się pod jurysdykcję w kraju, w którym Jukos nie prowadzi żadnej działalności operacyjnej i nie ma żadnego znaczącego majątku. Dlatego amerykański sąd nie ma prawa orzekać w sprawie spółki" - napisali przedstawiciele niemieckiego banku w dokumencie wysłanym sądowi w Houston, do którego dotarła agencja Bloomberga.
Amerykański sąd nie komentuje na razie sprawy wniosku Deutsche Banku. Kolejna rozprawa w sprawie Jukosu ma się odbyć 6 stycznia. Zarząd Jukosu zapowiada, że będzie pozywał instytucje, które w "nielegalny sposób weszły w posiadanie kluczowych aktywów spółki". Dotyczy to także Gazpromu, a nawet rosyjskiego rządu.
Tegoroczne zawirowania wokół spółki spowodowały, że kurs akcji Jukosu od początku stycznia obniżył się o 94%.