Ostatni tydzień bieżącego roku utrwalił tendencję wzrostową na rynku miedzi. Sprzyjał jej splot czynników, które od dłuższego czasu zachęcały do zakupów tego metalu zarówno przedsiębiorstwa przemysłowe oraz budowlane, jak i spekulantów.
Duży wpływ na notowania miały informacje dotyczące gospodarki USA. Miedź drożała dzięki optymizmowi amerykańskich konsumentów, który osiągnął w grudniu najwyższy poziom od 5 miesięcy. Silnym bodźcem był też rekordowo niski kurs dolara do euro.
Istotnym czynnikiem windującym ceny miedzi pozostały dysproporcje między popytem a podażą. Zapasy tego surowca, nadzorowane przez giełdę nowojorską, zmalały od początku roku aż o 94%, a przez londyńską - o 89%, gdyż jego dostawcy nie nadążali za coraz większym popytem.
Dodatkowym impulsem do wzrostu notowań okazał się obserwowany ostatnio spadek cen ropy naftowej. Tańsze paliwa płynne zwiększyły bowiem szanse na ożywienie aktywności ekonomicznej w skali światowej, a tym samym na zwiększenie zapotrzebowania na miedź.
W ostatnich dniach wzrost jej cen przyhamowała nieco realizacja zysków przez fundusze hedgingowe oraz innych spekulantów w związku z podsumowywaniem rocznych wyników finansowych.