U progu nowego roku światowe indeksy znajdują się w trendach wzrostowych. Dynamika zwyżki nie jest może tak duża jak jeszcze w listopadzie, ale większych korekt też nie widać. Być może to nawet lepiej, bo nadmierna euforia mogłaby doprowadzić do nagłego załamania notowań. Amerykański S&P 500 zmierza krok po kroku do 1250 pkt. Nieco poniżej, na wysokości ok. 1240 pkt, znajduje się ostatnie, 62-proc. zniesienie wielkiej bessy z lat 2000-2002. Poziom ten jest więc z jednej strony silnym oporem, ale z drugiej strony jego pokonanie może dać impuls do dalszej zwyżki. Poprzednie, 50-proc. zniesienie na wysokości 1150 pkt skutecznie powstrzymało niemal rok temu marsz byków. Potrzeba było aż 9 miesięcy, by doszło do pokonania tej bariery.

O tym, że amerykański rynek znajduje się w hossie, przekonuje także zachowanie innych tamtejszych indeksów. Średnia przemysłowa DJIA zdołała w końcu minionego roku wybić się ponad szczyt z lutego 2004 r. Ten fakt miał bardzo duże znaczenie z punktu widzenia teorii Dowa. Teraz w trendzie wzrostowym znajduje się już nie tylko bijąca rekordy średnia transportowa (DJTA), ale także DJIA. Co więcej, poważniejszych sygnałów ostrzegawczych nie wysyła jeszcze średnia spółek użyteczności publicznej (DJUA). Uważa się, że szczyty tego indeksu poprzedzają zwroty na szerokim rynku ze względu na szczególną wrażliwość tego segmentu firm na zmiany stóp procentowych. Na razie jednak trend wzrostowy DJUA jest niezagrożony.

Do tego wszystkiego nieźle radzi też sobie rynek technologiczny. Nasdaq Composite znalazł się wreszcie powyżej szczytu ze stycznia ub.r. Euforii w związku z tym faktem jednak nie widać. Po bardzo udanym okresie wrzesień-listopad ub.r. wskaźnik wyraźnie zwolnił. Przebita została linia trendu wzrostowego na wykresie siły relatywnej indeksu technologicznego względem S&P 500. Z powodu rosnącego ryzyka korekty utrzymanie się Nasdaqa powyżej przebitego oporu może stanąć pod znakiem zapytania. Sygnałem świadczącym o zagrożeniu trendu wzrostowego może być przebicie średniej kroczącej z 45 sesji.