Początek roku trudno uznać za udany. W poniedziałek WIG20 zbliżył się do poziomu 2000 punktów (1988,66 pkt.) i na tym możliwości kupujących się wyczerpały. Jeszcze tego samego dnia rozpoczął się odwrót od akcji, dzięki czemu na wykresach świecowych powstały mało zachęcające formacje. We wtorek rynek nie mógł się zdecydować, w którą stronę podążyć, za to wczorajsza sesja nadrobiła to wahanie z nawiązką.

Oczywiście obniżka wartości indeksu o 2% to żadna tragedia, zwłaszcza gdy następuje po okresie wyraźnych wzrostów, pod warunkiem jednak, że rynek nie będzie kontynuował swego marszu na południe w takim tempie. To jednak w znacznym stopniu zależy od czynników zewnętrznych. Wczoraj katalizatorem spadków na GPW była reakcja inwestorów amerykańskich (a w ślad za nimi również giełd na Dalekim Wschodzie) na publikację sprawozdania z grudniowego posiedzenia FED, z którego wynikało, że poziom amerykańskich stóp procentowych jest zdecydowanie zbyt niski, by powstrzymać inflację. Perspektywa dalszego zacieśniania polityki pieniężnej przez FED mocno zaniepokoiła inwestorów, co natychmiast przełożyło się na ceny akcji. Drożejąca waluta amerykańska spowodowała we wtorek mocny spadek cen metali, czego efekty obserwowaliśmy wczoraj na walorach KGHM (lider spadków), natomiast perspektywa dalszego osłabienia złotego zwiększa motywację inwestorów zagranicznych do pozbywania się akcji polskich spółek.

Rozważania na temat przedterminowej spłaty zadłużenia wobec Klubu Paryskiego, a zwłaszcza sposobu pozyskania przez rząd środków na ten cel, taką perspektywę przybliżają, ponieważ nie wyklucza się pozyskania walut bezpośrednio na rynku (przy okazji rząd mógłby powstrzymać aprecjację złotego). Na razie jednak zarówno sytuacja na giełdzie, jak i na rynku walutowym ma charakter korekty po wzrostach. Dopóki fundamenty gospodarki będą mocne, nie ma powodów do większych obaw.

Zwróć uwagę na:

Getin - konsekwentny rozwój spółki oraz osoba właściciela czyni z firmy idealny przedmiot strategii buy and hold.