Tydzień rozpoczął się od spadku cen. Jego skala nie jest poważna, ale nie zmienia to faktu, że rynek w tej chwili przeżywa osłabienie formy. Niestety, wiele sygnałów sugeruje, że poprawa tak szybko nie nadejdzie. Wprawdzie na dzisiejszej sesji można spodziewać się lekkiego odbicia, to jednak perspektywa najbliższych dni jest raczej mało optymistyczna.
Jeśli przyjmiemy, że w grudniu wykreślona została formacja klina zwyżkującego, a piątego stycznia nastąpiło wybicie z tej formacji dołem, to trzeba się liczyć z dalszym spadkiem cen. Posiłkując się wielkością klina można określić minimalny zakres ruchu spadkowego. Pokryje się on mniej więcej z poziomem dołka z 13 grudnia. Tu zapewne popyt będzie już silniejszy. Nie jest jednak wykluczone, że spadek się pogłębi.
Powodem takich oczekiwań są nie tylko sygnały sprzedaży, jakie pokazały się na większości wskaźników, ale także podobieństwo obecnej sytuacji do tej z kwietnia ubiegłego roku. Wtedy także wykreślona została formacja klina zwyżkującego. Jak wiadomo, wybicie dołem jest sygnałem spadków. Wtedy spadek zatrzymał się dopiero na poziomie, od którego formacja rozpoczynała się kreślić. Analogicznym poziomem teraz jest dołek z 24 listopada. Nie bez znaczenia jest także fakt, że podobną formację można zaobserwować w znacznie dłuższej perspektywie. Tak się szczęśliwie składa, że dolne ograniczenia tego dużego klina będzie wkrótce przebiegać w pobliżu wspomnianego dołka. Można liczyć, że tu popyt będzie już naprawdę mocny i dojdzie do odbicia i wzrostu cen. Ewentualne wybicie się poza obszar dużego klina byłoby fatalnym sygnałem sprzedaży w skali średnioterminowej. Dla części graczy byłby on podstawą zakończenia całego wzrostu rozpoczętego pod poziomem 1000 pkt.