Wydarzenia ostatnich dni potwierdziły silną zależność cen metali szlachetnych od kursów najważniejszych walut. Początek bieżącego tygodnia przyniósł zahamowanie trwającego przez kilka dni spadku notowań złota. W miniony piątek cena tego kruszcu była o 4,3% niższa niż w końcu grudnia, gdyż dane, które wykazały w zeszłym roku największy od pięciu lat wzrost zatrudnienia w USA, wzmocniły jeszcze bardziej dolara wobec euro.

Jednak już w poniedziałek część uczestników rynku uznała kurs waluty amerykańskiej za zawyżony, co dało impuls do jego spadku. W następnych dniach do osłabienia dolara przyczyniły się też inne czynniki. Sekretarz skarbu John Snow dał do zrozumienia, że - w przeciwieństwie do wcześniejszych deklaracji - rząd w Waszyngtonie nie zamierza podejmować starań, aby umocnić walutę USA. Ponadto duże zaniepokojenie wywołały dane o amerykańskim deficycie handlowym, który zamiast spaść - jak przewidywano - do 54 mld USD, osiągnął w listopadzie rekordowo wysoki poziom 60,3 mld USD.

Słabnący pod wpływem tych wydarzeń dolar zwiększył atrakcyjność złota, ale już czwartek przyniósł kolejny zwrot, gdyż informacja o wyraźnym wzroście w grudniu sprzedaży detalicznej w USA wzmocniła ponownie amerykańską walutę i złoto zaczęło tanieć. Na nowojorskim rynku Comex kruszec ten z dostawą w lutym kosztował wczoraj 424,60 USD za uncję w porównaniu z 426,60 USD dzień wcześniej i 421,60 USD w poprzedni czwartek.