Pamiętam dawne czasy, gdy internet nie był jeszcze tak popularny jak dzisiaj i co trzeba było robić, żeby zapoznać się z aktualnymi notowaniami. Dopóki nie było notowań ciągłych, problem w zasadzie nie istniał. Dopiero ich wprowadzenie spowodowało pierwsze utrudnienia.
W biurze lub z telegazetą
Żeby obserwować notowania on-line musiałem chodzić do biura maklerskiego, na co nie zawsze miałem czas czy ochotę. Drugą możliwością było obserwowanie notowań w telegazecie, które tak naprawdę, poprzez 15 minutowe opóźnienie, z poważnym inwestowaniem nie mają nic wspólnego; nie będę w tym miejscu wspominał o złożonych problemach składania zleceń np. przez telefon. Później nadeszła era internetu i można było w różnych miejscach w sieci sprawdzać mniej lub bardziej aktualne dane. Pewnie tylko najstarsi górale pamiętają serwis Yogi, w którym pierwsze notowania podawano w formacie tekstowym. Z czasem serwisy informacyjne robiły się coraz szybsze, oferowały coraz więcej informacji. W moim przypadku prawdziwym przełomem było założenie rachunku w biurze maklerskim, w którym mogłem składać zlecenia przez internet, a z czasem za niewielką opłatą uzyskać dostęp do notowań w czasie rzeczywistym.
Informacja z sieci
Jednak internet to nie tylko dostęp do platform transakcyjnych biur maklerskich, których jakość działania jest tematem na osobny, niekoniecznie pochlebny, artykuł. Internet to również źródło informacji, z którego tylko trzeba umiejętnie czerpać. W polskim internecie istnieje kilka wyspecjalizowanych serwisów, nazwijmy je giełdowymi, w których możemy znaleźć zbiór informacji związanych z inwestowaniem. W niniejszym artykule postaram się dokonać ich krótkiej oceny.