W czerwcu Prokuratura Okręgowa w Warszawie postawiła J. Błaszczyńskiemu, byłemu prezesowi Polskiego Przedsiębiorstwa Wydawnictw Kartograficznych, zarzut naruszenia Prawa o publicznym obrocie. Wcześniej, 26 kwietnia, Komisja Papierów Wartościowych i Giełd nałożyła 200 tys. zł grzywny na PPWK. W ten sposób ukarała spółkę za nieprawidłowości w polityce informacyjnej sprzed 2 lat, kiedy prezesem był J. Błaszczyński. W raportach firmy zabrakło informacji, że część zrealizowanej sprzedaży była objęta prawem zwrotu.
W reakcji na decyzję Komisji, J. Błaszczyński zarzucił urzędowi, że nałożył na spółkę karę, nie przesłuchawszy najważniejszego świadka - czyli jego. Zadeklarował chęć współpracy. Jednocześnie wydawnictwo wystąpiło do urzędu o ponowne rozpatrzenie sprawy. Pod koniec sierpnia KPWiG utrzymała karę dla PPWK. Spółka odwołała się do sądu.
Jak się dowiedzieliśmy, na żadnym z trzech wyznaczonych spotkań Komisji nie udało się przesłuchać J. Błaszczyńskiego. Na jedno nie przybył, na ostatnim... odmówił złożenia wyjaśnień. Dlaczego?
- Zostałem powołany na świadka przez PPWK. Podczas przesłuchania wskazałem na sprzeczności między dokumentacją zgromadzoną w trakcie prowadzenia sprawy przez KPWiG a ustaleniami i dokumentacją zgromadzoną przez prokuraturę - napisał nam w odpowiedzi J. Błaszczyński. - KPWiG jest stroną postępowania przed Prokuraturą Okręgową i posiada prawo do wglądu w akta postępowania. Zasugerowałem więc, aby z niego skorzystała i uzupełniła materiał dowodowy w oparciu o ustalenia prokuratury - stwierdził. - Poinformowałem również, iż złożyłem wnioski dowodowe w ramach postępowania przed Prokuraturą Okręgową i do momentu ich przeprowadzenia nie będę składał wyjaśnień ani przed prokuratorem, ani przed Komisją.
Maciej Kujawski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, powiedział nam, że prokuratura "realizuje wnioski dowodowe" byłego prezesa. W praktyce oznacza to, że dołącza dokumenty dostarczone przez niego do już zgromadzonych. Według prokuratora, b. prezes przedstawił dodatkowe materiały ze spółki.