Po kraju rozlewa się fala oburzenia na energetyków. Bo tu bida z nędzą dookoła aż piszczy, a oni sobie gwarancje zatrudnienia załatwili. I to na 10 lat! Spędzą je sobie na ciepłych pensyjkach i brygadziści, i dyrektorzy. Tylko - podobno - prezesi nie mają owych 10 lat zagwarantowanych. Ale oni i tak pewnie mają spore odprawy w kontraktach. I całkiem możliwe, że wkrótce zaczną wylatywać z posad i owe odprawy pobierać. Tyle tylko, że mnie osobiście dziwi owo oburzenie. Bo w końcu o co chodzi? Że ktoś otwarcie skorzystał z możliwości, którą inni mają po cichu?
Ot, przykładowo, każdy wie, jakim problemem stają się teraz nauczyciele. Nie chodzi nawet o jakość, ale o liczbę - jest ich za dużo jak na potrzeby kurczącego się społeczeństwa. Czy jednak słychać, żeby ktoś zwalniał grupowo nauczycieli? Likwidacja jednej szkoły budzi zwykle poważne protesty, okupowanie budynków itd. Aż szkoda, że człowiek się nie dowie, co by było, gdyby ci okupujący płacili za szkołę z własnej kieszeni. Też by walczyli o szkołę dla garstki dzieci?
Jak wiadomo, od wielu lat jesteśmy w trakcie restrukturyzacji górnictwa. Ludzi w nim pracuje coraz mniej - ale przecież nie byli wywalani na bruk, jak to się dzieje w wielu innych firmach. Był taki okres, że za odejście dostawali po kilkadziesiąt tysięcy. Panowie szli, kupowali samochód, a potem narzekali na brak pracy i płacy. I też nie było słychać, żeby prokuratura ciągała po sądach ministrów i premierów, którzy takie frukta oddawali górnikom. A przecież skoro obecne umowy w energetyce są działaniem na szkodę spółki, to zapewne ówczesne układy z górnikami odbywały się na szkodę państwa. Nie dość, że nie płacili podatków i składek, to jeszcze dostawali ekstrapieniądze.
Nie widzę także wielu chętnych, aby wreszcie zmusić rolników do płacenia podatku dochodowego i składek na KRUS. Okazuje się, że nie ma znaczenia, że dostają dopłaty, wyrównania itd., a ceny produktów rolnych poszły w górę. Pieniędzy jak nie mieli, tak nie mają. Ale umieją walczyć o swoje i potrafią odjąć innym od ust, aby się najeść - bo jak inaczej można nazwać pompowanie pieniędzy z budżetu, uzyskanych z podatków, do kieszeni chłopów.
W tej sytuacji nie ma co się dziwić, że energetycy też by tak chcieli. A za nimi jest długi łańcuszek innych, którzy również jakąś umowę społeczną chętnie by podpisali.