Przed tygodniem mogło się wydawać, że akcje najgorsze mają już za sobą, gdyż WIG20 ustabilizował się w okolicy 1900 pkt po fali przeceny u progu nowego roku. Niestety, stabilizacja ta okazała się jedynie wstępem do dalszych spadków. W miniony wtorek indeks rozwiał nadzieje byków, że barierą nie do pokonania będzie wsparcie wynikające z dołka z 10 grudnia na wysokości 1864 pkt. Najgorsze, że przełamanie tego poziomu zbiegło się w czasie z przebiciem długoterminowej linii trendu wzrostowego, biegnącej po dołkach począwszy od marca 2003 r. (czyli momentu, kiedy rodziła się hossa).
O tym, że sytuacja rozwija się nie po myśli posiadaczy akcji, przekonują też wskaźniki techniczne. Zwłaszcza te na wykresie w układzie tygodniowym, których wskazania mają większe znaczenie dla koniunktury w średnim terminie. Większych nadziei nie daje na razie tygodniowy oscylator stochastyczny. Opada on już od kilku tygodni, a mimo to nie osiągnął jeszcze strefy wyprzedania. To z kolei nie pozwala na twierdzenie, że potencjał spadkowy uległ już wyczerpaniu. Tygodniowy MACD dał w mijającym tygodniu sygnał sprzedaży - po raz pierwszy od maja ub.r.
Styczeń jak maj
Pod wieloma względami sytuacja przypomina właśnie maj. Tak jak wtedy fala wzrostowa poprzedzająca przecenę trwała ok. 5 miesięcy (sierpień-grudzień). Podobnie jak wówczas, pierwsze dwa miesiące przyniosły dość szybką i stabilną zwyżkę. Później indeks co prawda szedł w górę, ale wzrost był przecinany silnymi korektami. Cechą wspólną jak do tej pory było także to, że po załamaniu się trendu wzrostowego spadków nie zdołało powstrzymać pierwsze wsparcie, wynikające z poprzedniego dołka. Co z tych analogii może wynikać w najbliższej przyszłości? Układ wsparć jest podobny jak w maju ub.r. - oddalone są od siebie o kilkadziesiąt punktów. Wówczas przecena zatrzymała się dopiero na trzecim wsparciu (1611 pkt). Jeśli i tym razem tak będzie, to można oczekiwać, że WIG20 dotrze do 1760 pkt, przebijając wcześniej wsparcie na wysokości 1795 pkt.
Co istotne, w okolicy 1750 pkt znajduje się dodatkowo bariera dla niedźwiedzi w postaci 23,6--proc. zniesienia hossy trwającej od marca 2003 r. Wartość tę - jako docelowy poziom korekty - sugeruje także inna ciekawa prawidłowość z ostatnich dwóch lat. W tym czasie WIG20 tylko dwa razy spadł poniżej średniej kroczącej z 200 sesji. Było to w listopadzie 2003 r. i w maju ub.r. W pierwszym przypadku spadek zatrzymał się 80 pkt poniżej średniej, a w drugim - 100 pkt poniżej. W ubiegły piątek WIG20 przebił średnią 200-dniową na wysokości 1840 pkt. Przecena o 100 pkt od tego poziomu sprowadzi indeks właśnie w okolicę 1740-1750 pkt. Wartość ta wydaje się więc bardzo istotna dla koniunktury giełdowej. Niestety, oznaczać to może też, że mamy za sobą dopiero połowę korekty spadkowej.