Druga co do wielkości gospodarka Europy wzrosła w czwartym kwartale o 0,7% w stosunku do poprzedniego okresu, czyli w tempie szybszym niż kwartał wcześniej, i szybszym niż oczekiwali analitycy. - Dane w istocie są bardzo pocieszające - stwierdził Stewart Robertson, cytowany przez Bloomberga ekonomista z Lombard Street Research w Londynie. - Ale trzeba jeszcze poczekać na trochę większe ożywienie i dalszą silną inflację, żeby Bank Anglii mógł rozważać podniesienie na wiosnę stóp procentowych - dodał.
Najmocniej wzrost przyspieszył w sektorze usług, m.in. w takich branżach, jak bankowość, ubezpieczenia oraz komputerowej. Ogółem sektor usług, który odpowiada za 72% brytyjskiego PKB, rozwinął się o 1%, czyli o 0,1 pkt proc. szybciej niż we wcześniejszym kwartale. To pozwoliło zrekompensować dekoniunkturę w sektorze wytwórczym i najgorsze wyniki świątecznej sprzedaży wśród detalistów od 23 lat. Produkcja przemysłowa spadła o 0,5%, przede wszystkim ze względu na zamknięcie w październiku kopalni węgla Selby w północnej Anglii.
W całym zeszłym roku gospodarka Wielkiej Brytanii rozwinęła się o 3,1%, czyli lekko poniżej oczekiwań rządu, który w prognozach spodziewał się wyniku na poziomie 3,25%. Dla porównania, w 2003 r. tempo brytyjskiego wzrostu wynosiło 2,2%.
Po wczorajszym raporcie, sugerującym ożywienie w gospodarce, prawdopodobnie większa grupa ekonomistów skłoni się ku dalszemu podnoszeniu stóp procentowych na Wyspach. Niedawno słychać było jeszcze głosy, że stopy - po pięciu podwyżkach od listopada 2003 r. - powinny teraz iść w dół. Z opublikowanego wczoraj sprawozdania z grudniowego posiedzenia rady Banku Anglii wynika, że decyzja o nieruszaniu stóp przeszła wówczas jednogłośnie i w ogóle nie dyskutowano o potrzebie podnoszenia bądź obniżania kosztów kredytu.