W styczniu bez pracy w Niemczech pozostawało 5,037 mln osób. W porównaniu z poprzednim miesiącem liczba bezrobotnych zwiększyła się aż o 573 tysiące. Stopa bezrobocia wzrosła aż do 12,1%, z 10,8% w grudniu. Szef BA Frank-Juergen Weise przyznał też, że liczba osób poszukujących pracy jest wyższa od liczby bezrobotnych i wynosi 6,6 mln. Do bezrobotnych nie zaliczono bowiem ok. 1,5 mln Niemców, którzy biorą udział w szkoleniach i kursach przygotowujących do zmiany zawodu.
Gwałtowny wzrost bezrobocia związany jest z wprowadzeniem w Niemczech reformy rynku pracy, znanej pod nazwą Harz IV. W jej wyniku po raz pierwszy uwzględniono w statystyce osoby korzystające z pomocy społecznej, a zdolne do pracy. Gdyby nie reforma, liczba osób bez pracy wzrosłaby jednak i tak wyraźnie, bo o 350 tys. Nie najlepsza koniunktura powoduje bowiem, że przedsiębiorstwa zza naszej zachodniej granicy bardzo niechętnie zatrudniają nowych pracowników.
Przedstawiciele rządu i niektórzy ekonomiści uspokajają. Według ministra gospodarki i pracy Wolfganga Clementa, władze spodziewały się pogorszenia wyników na rynku pracy po wprowadzeniu Harz IV, ale sytuacja będzie się poprawiać. Z kolei Klaus Zimmerman z instytutu gospodarczego DIW zapowiada spadek stopy bezrobocia. Jego zdaniem, koniunktura gospodarcza poprawia się, ale na rynku pracy jeszcze tego nie widać, bo firmy zwlekają z zatrudnianiem.
Politolodzy są natomiast pewni, że te dane zdecydowanie wpłyną na wyniki wyborów do parlamentu landu Schleswig-Holstein, które odbędą się 20 lutego. Rządząca SPD musi się liczyć z utratą części poparcia.
Bloomberg, PAP