137-stronicowy raport na temat zarobków na nowojorskiej giełdzie został sporządzony już 13 miesięcy temu, ale dopiero teraz został opublikowany. Wcześniej dla dobra śledztwa prowadzonego przez nowojorską prokuraturę, był utajniony. Konkluzja raportu jest taka, że wynagrodzenia na największej światowej giełdzie za czasów Richarda Grasso "przekraczały standardy przyjęte w podobnych instytucjach".
Najwięcej, i to niezasłużenie - zdaniem prokuratury - zarabiał sam prezes, który w ciągu ośmiu lat wzbogacił się aż o 190 mln USD. Prokurator Spitzer domaga się m.in. zwrotu części pieniędzy (ok. 100 mln USD) przez Grasso. Ten z kolei mówi, że będzie żądał od NYSE wypłaty zaległych pieniędzy. Za wygórowane uznano przede wszystkim zarobki asystenta prezesa - SooJee Lee, który rocznie zarabiał 240 tys. USD, podczas gdy zdaniem D. Webba powinien otrzymywać wynagrodzenie w wysokości najwyżej 85 tys. USD na rok.
Duże wątpliwości prokuratora wzbudziły też zarobki dwóch kierowców Grasso. Obydwaj rocznie dostawali po 130 tys. USD, podczas gdy - zdaniem Webba - na takim stanowisku powinni byli zarabiać o połowę mniej.