W takim tonie wypowiadał się też w czwartek wicepremier Jerzy Hausner, który powiedział, że Rada Polityki Pieniężnej (RPP) powinna dostrzec "co się dzieje i jakie mogą być dalej konsekwencje dla gospodarki prowadzenia polityki, która umacnia w takim stopniu złotego".
Złoty umocnił się w czwartek do najwyższego od ponad dwóch lat poziomu wobec euro, przebijając psychologiczną barierę 4 zł. Za euro w pewnym momencie płacono w czwartek nawet 3,96 zł.
"Bank centralny w Polsce będzie musiał zająć się niedopuszczaniem do nadmiernych wahań złotego, w którymś momencie gdy przystąpimy do ERM-2. W tej chwili uważam, że bank mógłby się zastanowić nad tym, mógłby zacząć to robić, ale oczywiście to jest decyzja jest banku" - powiedział w Radiu Zet Orłowski.
"Uważam, że w cywilizowanym kraju bank centralny powinien patrzeć na to co się dzieje na rynku walutowym i być gotowym czasem interweniować, jeśli uważa, że to ma sens" - dodał.
Pytany czy teraz jest taki moment Orłowski odpowiedział: "Myślę, że w tej chwili nie. Myślę, że złoty wróci do poziomu powyżej 4,0 zł za euro. [...] 4,0 zł to coś z czym musimy się liczyć, z czym musimy się nauczyć żyć".