Na poniedziałek zaplanowano spotkanie przedstawicieli rządu i Rady Polityki Pieniężnej. Rozmowy mają dotyczyć strategii wejścia Polski do strefy euro. Jednak w chwili, gdy za euro trzeba zapłacić mniej niż 4 zł, największe zainteresowanie wzbudzą odniesienia do aktualnych wydarzeń na rynku walutowym.
- Obecna sytuacja wygląda tak, jakby inwestorzy koniecznie chcieli podjudzić członków rządu i decydentów NBP do bardziej zdecydowanych komentarzy na temat siły złotego i możliwości interwencji - mówi Mateusz Szczurek, główny ekonomista ING Banku Śląskiego. Według Ryszarda Petru z Banku BPH, jeśli przecieki dotyczące tego, o czym mówiono na spotkaniu, potwierdzą, że rozmowa dotyczyła kursu, a ministrowie nakłaniali RPP do obniżenia stóp procentowych, skutek może być odwrotny od oczekiwanego przez stronę rządową (a konkretnie przez wicepremiera Jerzego Hausnera): - Nasilą się oczekiwania obniżek stóp i złoty wzmocni się, a nie osłabi - przewiduje Petru. Jeśli natomiast okaże się, że dyskutowano przede wszystkim o polityce fiskalnej, rynek to zignoruje.
Zdaniem ekonomistów, spotkanie nie doprowadzi do ustalenia konkretnego terminu, w jakim Polska miałaby wejść do strefy euro. Na pewno obie strony potwierdzą, że EMU jest jednym z celów polityki gospodarczej. - Zapewne w informacjach po spotkaniu znajdzie się potwierdzenie programu konwergencji, który kilka dni temu został krytycznie oceniony przez Komisję Europejską - mówi Arkadiusz Garbarczyk, analityk BRE Banku. Określenia daty nie spodziewa się również R. Petru.
Według M. Szczurka, do uzgodnienia jest przynajmniej generalny zakres preferowanego parytetu, jaki będzie obowiązywać w mechanizmie kursowym ERM-2. - Jest jednak niemal niemożliwe, żeby jakiekolwiek szczegóły tych uzgodnień miały zostać ogłoszone światu w ciągu tego roku. Trudno też oczekiwać od NBP oficjalnego potwierdzenia jakiegokolwiek oficjalnego kalendarza wejścia do systemu ERM-2 czy do strefy euro - uważa ekonomista ING BSK.
Główną przeszkodą na drodze Polski do strefy euro jest stan finansów publicznych. - Na spotkaniu rząd będzie musiał udowodnić, że ma wiarygodny plan zacieśnienia polityki fiskalnej w przypadku, gdyby Unia Europejska nie zgodziła się ostatecznie na zaliczanie środków w OFE do finansów publicznych - uważa R. Petru.