Została przeznaczona na pokrycie kosztów restrukturyzacji Trasu przed połączeniem (głównie koszty wygaszania produkcji w Tychach i koszty odchudzenia struktur Trasu).
Tras utracił zaufanie inwestorów. Pod względem stopy zwrotu inwestycja w jego akcje była najgorszą w ubiegłym roku spośród wszystkich firm giełdowych. Co spółka zrobi, żeby odbudować wizerunek?
Obejmując stanowisko prezesa Trasu przedstawiłem moje jasne stanowisko: całkowita zmiana strategii spółki, tzn. odejście od produkcji własnego profilu, dostosowanie kosztów do możliwości sprzedaży, a więc drastyczne cięcia, jak również dotworzenie rezerw na należności trudnościągalne. Spółka musi być "czysta". Należy się jednak w związku z tym spodziewać dużej straty w raporcie za IV kwartał 2004 roku.
Czy więc tradycyjnie najlepszy dla spółki IV kwartał będzie tym razem najgorszy dla firmy? Jakim wynikiem Tras zamknie 2004 rok?
Przed publikacją raportu mogę jedynie powiedzieć, że będzie to znacząca strata. Zdaję sobie sprawę, że to odbije się na notowaniach spółki. Ale nie ma innego wyjścia. Spółka musi się dostosować do rynkowych warunków. Wystawienie na sprzedaż nieruchomości Trasu spowoduje uwolnienie środków obrotowych i oddłużenie firmy, a przeniesienie produkcji drewna do Inowrocławia - lepsze wykorzystanie majątku połączonych spółek. Na dzień połączenia obydwie spółki będą zupełnie czyste. Intur wejdzie do Trasu z 3,5 mln zł kredytu i 2,4 mln zł zobowiązań układowych. To jest całe jego obciążenie. Saldo należności do zobowiązań jest dodatnie, przy czym są to w 100% ściągalne należności, wszelkie rezerwy zostały już utworzone.
Kiedy możemy się spodziewać finału połączenia firm?
Przewiduję, że do 31 marca, nawet zakładając opóźnienia sądów.
Jakiej wielkości będzie ta właściwa emisja połączeniowa kierowana do udziałowców Inturu?
To będzie 350 tys. akcji, czyli około 6% w podwyższonym kapitale.
Gros tych akcji trafi do Pana. Uwzględniając teraz posiadany przez Pana pakiet Trasu, można stwierdzić, że z mniejszościowego udziałowca Inturu stanie się Pan najwiękTak. Po wycofaniu się w grudniu ze spółki Tadeusza Marszalika tak rzeczywiście będzie. Będę mieć łącznie około 450 tys. akcji.
Tras ma nie tylko obowiązki wobec swoich akcjonariuszy, ale też obligatariuszy. Spółka miała im ułatwić zamianę papierów dłużnych na akcje, obniżając cenę konwersji. Dlaczego jeszcze się na to nie zdecydowała?
Najpierw trzeba uporządkować sytuację firmy. Dopiero przy stabilnych finansach można wysuwać konkretne propozycje. Jeśli uda się postawić spółkę na nogi, to w 2006 i 2007 roku będziemy chcieli spłacić te obligacje lub umożliwić ich konwersję na akcje na atrakcyjnych warunkach.
Jaki jest teraz koszt obsługi obligacji?
Około 620 tys. rocznie.
Pańscy poprzednicy twierdzili, że Tras może w tym roku uczestniczyć w konsolidacji rynku. Już podobno nawet analizowano przedsiębiorstwa, które mogłyby być celem przejęcia. Czy rzeczywiście Tras może dokonywać jakichkolwiek akwizycji czy jest to utopia?
Na pewno nie jest to temat na najbliższe miesiące. Wszystko będzie zależeć od prowadzonych teraz rozmów dotyczących wynajmu lub sprzedaży hal w Tychach. Jeżeli uda nam się je wydzierżawić, pozyskamy też silnego finansowo partnera. Roczna sprzedaż niemieckiej grupy Profile wynosi 1,2 mld euro. Wiemy, że jest ona zainteresowana rozszerzaniem rynku dla swojego produktu i gotowa uczestniczyć w pozyskiwaniu tego rynku. Najbliższych kilka miesięcy może być zatem kluczowych dla przyszłości Trasu. Również bardzo poważnie traktuje nas Aluplast. Firma ta wyrosła w Polsce na potentata w produkcji profilu PVC. Ostatnie rozmowy, a także warunki zaproponowane przez tę firmę, wskazują na to, że to waśnie ona będzie naszym głównym dostawcą.
Dziękuję za rozmowę.