Reklama

Tras Tychy zniknie z Tych

Z Janem Mazurem, prezesem Trasu Tychy i Inturu KFS, rozmawia Krzysztof Woch

Publikacja: 09.02.2005 06:44

Połączenie Trasu z Inturem ma wzmocnić grupę. Jednak nie tak dawno Intur, którym Pan kieruje od wielu lat, sam borykał się z problemami finansowymi. Jaka jest dzisiaj jego sytuacja?

Intur opierał się przede wszystkim na instytucjonalnych odbiorcach. Produkował dla dużych firm, a to oznaczało, że brak zapłaty przez jednego z kontrahentów rodził poważne problemy. Ponadto znaczna część sprzedaży trafiała na eksport. Intur boleśnie odczuł wahania kursowe. Na to nałożyły się problemy z płatnościami w Polsce. Trzeba było tworzyć rezerwy na nieściągalne należności. To wszystko spowodowało kilkunastomilionowe straty Inturu. Firma kwalifikowała się do układu. Wierzyciele go zaakceptowali i od maja 2002 roku jest on realizowany. Na koniec ubiegłego roku Intur zrealizował 3/4 tego układu. W sierpniu zostaną spłaceni ostatni wierzyciele.

Jakie wyniki wypracowała spółka?

Już w 2003 roku Intur wypracował zysk. W ubiegłym roku również - wyniósł ponad 3 mln zł. Około 30-35% tego wyniku to "zysk układowy", czyli umorzona część długów.

Intur prowadzi szerszą działalność od Trasu...

Reklama
Reklama

Tak. Właściwym biznesem była i jest produkcja okien PVC. Intur prowadzi też działalność spedycyjną. Ma 67 koncesji na przewozy międzynarodowe i tyle samo samochodów ciężarowych. Jesteśmy także jedną z dwunastu firm w Polsce posiadającą licencję na produkcję europalet.

Sprzedaż okien stanowi około 50% przychodów, które w ubiegłym roku przekroczyły 60 mln zł. Około 24 mln zł pochodziło z transportu i spedycji, około 6 mln zł - z produkcji opakowań drewnianych i europalet.

Przed trzema miesiącami zdecydowano się na unię personalną między łączącymi się spółkami. Został Pan również prezesem Trasu.

Tak. Myślę, że kierowano się przede wszystkim tym, że udało mi się postawić Intur na nogi. Teraz mam spróbować swoich sił w Trasie.

Co zamierza Pan zmienić w spółce?

Należy zrobić to, czego już dokonaliśmy w Inturze. Czyli dostosować koszty do wielkości produkcji. Potrzebna jest gruntowna reorganizacja, która będzie przebiegać jednocześnie z procesem łączenia się spółek.

Reklama
Reklama

Na czym będzie polegać ta restrukturyzacja?

W ciągu trzech miesięcy mojej prezesury porównałem możliwości Trasu i Inturu pod wieloma aspektami: zasobów, atrakcyjności siedzib, warunków funkcjonowania... I doszedłem do wniosku, że po pierwsze należałoby zamknąć działalność w Tychach.

Dlaczego?

Jest ona niezwykle kosztochłonna. Tras System (spółka zależna Trasu, zlokalizowana na terenie specjalnej strefy ekonomicznej w Tychach - przyp. red.) jest producentem profilu oraz okien drewnianych. Mówiąc o zaprzestaniu działalności, mam na myśli rezygnację z produkcji profilu.

Co tu dużo mówić, producent profilu musi mieć teraz odpowiednie zaplecze naukowo-techniczne. Musi wzbogacać ofertę, udoskonalać ją. My tego nie mamy. Ciężar naszego profilu jest nieporównywalnie wyższy (co najmniej o 10%) od ciężaru profili stosowanych przez konkurentów. W związku z tym jego cena jest stosunkowo wysoka. To się przekłada na brak popytu ze strony producentów okien. Dlatego produkowaliśmy profil, wykorzystując tylko 1/4 mocy produkcyjnych. Przy tych samych kosztach stałych oczywiste jest, że nasz wyrób nie będzie konkurencyjny. W związku z tym w I kwartale zaprzestajemy produkcji w Tychach.

Wyprodukowany w Tychach profil odbierał głównie giełdowy Tras. Kto będzie go teraz dostarczać spółce?

Reklama
Reklama

Rozmawiamy na ten temat z dwoma dostawcami: niemieckim koncernem Profile oraz z Aluplastem - to jest też system niemiecki, ale tłoczony w Poznaniu. Obydwa podmioty są też zainteresowane wynajęciem lub nabyciem hal w Tychach.

A co z produkowanymi w Tychach oknami drewnianymi?

Z uwagi na duże niewykorzystywane hale w Inowrocławiu (tu swoją działalność prowadzi Intur - przyp. red.) oraz ich mniejszą atrakcyjność pod względem ewentualnego wydzierżawienia lub sprzedaży, zdecydowaliśmy się właśnie do Inowrocławia przenieść produkcję okien. PrzCzy to znaczy, że Tras System przestanie istnieć?

Opuści naszą grupę. Wystawiamy go na sprzedaż.

Czy w Skawinie, gdzie się mieści siedziba Trasu, też będą jakieś zmiany?

Reklama
Reklama

W Skawinie pozostanie działalność produkcyjna okien PVC, ale tylko w jednym systemie. W związku z tym personel administracyjny zostanie zredukowany o 70%.

Jaki docelowo kształt będzie mieć grupa?

Nie ma potrzeby powielania funkcji. Myślimy o stworzeniu jednolitej struktury: będzie jeden zarząd, a zamiast spółek zależnych - oddziały w Skawinie i Inowrocławiu. Nie wiemy jeszcze, czy wchłoniemy również Monto-

-Tras z Dąbrowy Górniczej. On pracuje w innym systemie. Być może będzie to nasza jedyna spółka zależna.

Sądzę, że w takim układzie w 2005 roku uda nam się osiągnąć ponad 130 mln zł przychodów. Największa część będzie pochodzić z Inowrocławia - około 80 mln zł łącznie z produkcją okien drewnianych. Skawina powinna dostarczyć około 35 mln zł sprzedaży z okien PVC, a Monto-Tras - kolejne 20 mln zł.

Reklama
Reklama

Czy w związku z rosnącą rolą w grupie obecnego Inturu siedziba spółki zostanie przeniesiona ze Skawiny do Inowrocławia?

Chcemy zmienić nazwę spółki na Tras-Intur i poważnie rozważamy przeniesienie siedziby do Warszawy. Mieściłoby się tu też biuro handlu. Okręg warszawski, czyli potencjalnie największy rynek zbytu dla naszych wyrobów, został przez Tras bardzo zaniedbany. To trzeba nadrobić.

Wróćmy do samego łączenia firm. Wrześniowa emisja akcji nie była jeszcze tą właściwą, można ją raczej nazwać "przygotowawczą". Z pozyskanych 4,8 mln zł 70% miało być przeznaczone na dokapitalizowanie Inturu. W jaki sposób się to odbyło? I jak zostały wydane pozostałe 30% pieniędzy, które miały być przeznaczone na "przygotowanie połączenia"?

Dokapitalizowanie Inturu odbyło się w formie pożyczki w wysokości 2,5 mln zł.

A co z pozostałą kwotą?

Reklama
Reklama

Została przeznaczona na pokrycie kosztów restrukturyzacji Trasu przed połączeniem (głównie koszty wygaszania produkcji w Tychach i koszty odchudzenia struktur Trasu).

Tras utracił zaufanie inwestorów. Pod względem stopy zwrotu inwestycja w jego akcje była najgorszą w ubiegłym roku spośród wszystkich firm giełdowych. Co spółka zrobi, żeby odbudować wizerunek?

Obejmując stanowisko prezesa Trasu przedstawiłem moje jasne stanowisko: całkowita zmiana strategii spółki, tzn. odejście od produkcji własnego profilu, dostosowanie kosztów do możliwości sprzedaży, a więc drastyczne cięcia, jak również dotworzenie rezerw na należności trudnościągalne. Spółka musi być "czysta". Należy się jednak w związku z tym spodziewać dużej straty w raporcie za IV kwartał 2004 roku.

Czy więc tradycyjnie najlepszy dla spółki IV kwartał będzie tym razem najgorszy dla firmy? Jakim wynikiem Tras zamknie 2004 rok?

Przed publikacją raportu mogę jedynie powiedzieć, że będzie to znacząca strata. Zdaję sobie sprawę, że to odbije się na notowaniach spółki. Ale nie ma innego wyjścia. Spółka musi się dostosować do rynkowych warunków. Wystawienie na sprzedaż nieruchomości Trasu spowoduje uwolnienie środków obrotowych i oddłużenie firmy, a przeniesienie produkcji drewna do Inowrocławia - lepsze wykorzystanie majątku połączonych spółek. Na dzień połączenia obydwie spółki będą zupełnie czyste. Intur wejdzie do Trasu z 3,5 mln zł kredytu i 2,4 mln zł zobowiązań układowych. To jest całe jego obciążenie. Saldo należności do zobowiązań jest dodatnie, przy czym są to w 100% ściągalne należności, wszelkie rezerwy zostały już utworzone.

Kiedy możemy się spodziewać finału połączenia firm?

Przewiduję, że do 31 marca, nawet zakładając opóźnienia sądów.

Jakiej wielkości będzie ta właściwa emisja połączeniowa kierowana do udziałowców Inturu?

To będzie 350 tys. akcji, czyli około 6% w podwyższonym kapitale.

Gros tych akcji trafi do Pana. Uwzględniając teraz posiadany przez Pana pakiet Trasu, można stwierdzić, że z mniejszościowego udziałowca Inturu stanie się Pan najwiękTak. Po wycofaniu się w grudniu ze spółki Tadeusza Marszalika tak rzeczywiście będzie. Będę mieć łącznie około 450 tys. akcji.

Tras ma nie tylko obowiązki wobec swoich akcjonariuszy, ale też obligatariuszy. Spółka miała im ułatwić zamianę papierów dłużnych na akcje, obniżając cenę konwersji. Dlaczego jeszcze się na to nie zdecydowała?

Najpierw trzeba uporządkować sytuację firmy. Dopiero przy stabilnych finansach można wysuwać konkretne propozycje. Jeśli uda się postawić spółkę na nogi, to w 2006 i 2007 roku będziemy chcieli spłacić te obligacje lub umożliwić ich konwersję na akcje na atrakcyjnych warunkach.

Jaki jest teraz koszt obsługi obligacji?

Około 620 tys. rocznie.

Pańscy poprzednicy twierdzili, że Tras może w tym roku uczestniczyć w konsolidacji rynku. Już podobno nawet analizowano przedsiębiorstwa, które mogłyby być celem przejęcia. Czy rzeczywiście Tras może dokonywać jakichkolwiek akwizycji czy jest to utopia?

Na pewno nie jest to temat na najbliższe miesiące. Wszystko będzie zależeć od prowadzonych teraz rozmów dotyczących wynajmu lub sprzedaży hal w Tychach. Jeżeli uda nam się je wydzierżawić, pozyskamy też silnego finansowo partnera. Roczna sprzedaż niemieckiej grupy Profile wynosi 1,2 mld euro. Wiemy, że jest ona zainteresowana rozszerzaniem rynku dla swojego produktu i gotowa uczestniczyć w pozyskiwaniu tego rynku. Najbliższych kilka miesięcy może być zatem kluczowych dla przyszłości Trasu. Również bardzo poważnie traktuje nas Aluplast. Firma ta wyrosła w Polsce na potentata w produkcji profilu PVC. Ostatnie rozmowy, a także warunki zaproponowane przez tę firmę, wskazują na to, że to waśnie ona będzie naszym głównym dostawcą.

Dziękuję za rozmowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama