Sullivan przyznał otwarcie, że fałszował sprawozdania finansowe spółki, która w 2002 r. ogłosiła bankructwo. Wskazał także na Ebbersa i cztery inne osoby jako na pomocników w tym procederze. Zeznania byłego dyrektora finansowego mogą mieć kluczowe znaczenie w procesie przeciwko 63-letniemu byłemu prezesowi WorldComu. Sullivan był bowiem osobą, która przekazywała Ebbersowi dokładne dane na temat sytuacji finansowej spółki. Jego zeznania podważyły dotychczasową linię obrony. Adwokaci Ebbersa utrzymywali, że szef WorldComu nie zajmował się szczegółami sytuacji finansowej spółki. Nie zaglądał też do ksiąg rachunkowych.

Sullivan przedstawił jednak swojego byłego szefa w zupełnie innym świetle - jako osobę niezwykle pedantyczną, interesującą się nawet najmniejszymi szczegółami dotyczącymi finansów spółki. Według niego, zdanie Ebbersa przy skomplikowanych decyzjach finansowych zawsze dominowało nad opiniami ekspertów finansowych spółki. - On nie jest księgowym, ale świetnie orientuje się w temacie - powiedział Sullivan, który podkreślił, że jego były szef interesował się nawet kosztem kawy serwowanej w biurach WorldComu, ponieważ podejrzewał, że pracownicy zabierają ją do domów.

Także Brady Corner, zeznający jako świadek były wewnętrzny analityk finansowy WorldComu, przyznał, że Ebbers miał obsesję na temat obniżania kosztów i narzekał, że pracownicy przedłużają przerwy na wypalenie papierosa.

Obrona będzie się starała za wszelką cenę zdyskredytować zeznania Sullivana. Adwokaci Ebbersa mają w ręku poważne atuty. Były dyrektor finansowy przyznał bowiem w sądzie, że w czasie zatrudnienia w WorldComie systematycznie zażywał kokainę i palił marihuanę. Sędzia wyraził także zgodę, aby Sullivan zeznawał na temat swoich zdrad małżeńskich. Obrona będzie chciała także udowodnić, że główny świadek oskarżenia celowo obciąża szefa, aby, dzięki przyznaniu się do winy i ugodzie z prokuraturą zapewnić sobie niższy wymiar kary.

(Nowy Jork)