Marszałek zapowiedział, że poprze zgłoszony przez opozycję wniosek o wcześniejsze rozwiązanie parlamentu. Jeżeli to samo zrobi kilkudziesięciu posłów SLD, wybory mogą się odbyć już w czerwcu. Zakładając, że skróceniu kadencji sprzeciwi się "plankton" sejmowy (niektóre mniejsze kluby i posłowie niezrzeszeni - około 50 osób), opozycji brakuje około 40-50 głosów. Do poparcia wniosku trzeba bowiem kwalifikowanej większości 2/3 składu izby (307 posłów). Czy w łonie SLD będzie rozłam?
- Do 5 maja jest jeszcze dużo czasu. Twierdzenia jednej osoby nie zmieniają uchwały Rady Krajowej Sojuszu, która zdecydowała o jesiennym terminie wyborów - uspokaja Wacław Martyniuk, sekretarz klubu parlamentarnego partii. - Prowadziliśmy już sondażowe głosowanie wśród posłów. Nie sądzę, abyśmy mieli przegrać 5 maja - podkreśla Małgorzata Ostrowska, członek prezydium klubu.
Wypowiedź W. Cimoszewicza spowodowała jednak pewne zamieszanie na rynkach walutowych. - To była zaskakująca informacja, która od razu spowodowała wzrost zainteresowania walutami obcymi - mówi Paweł Wołczyński, szef dilerów SG Banku. W czwartkowe popołudnie złoty stracił do euro 0,2%.
- Rzeczywiście, czynnik polityczny nabiera w takiej sytuacji znaczenia - przyznaje Ryszard Petru, główny ekonomista BPH. - Spodziewam się, że zahamowaniu ulegnie dalsza aprecjacja złotego - dodaje. Inni analitycy twierdzą raczej, że ewentualna niepewność na rynku zacznie się dopiero dwa miesiące przed wyborami. - Wtedy wyniki sondaży zaczynają mieć przełożenie na wynik wyborów. Wtedy słuchamy uważnie, jakie deklaracje co do przyszłej polityki fiskalnej ma faworyt - tłumaczy Jacek Wiśniewski, ekonomista Pekao.
Sam premier indagowany, czy w związku z niedotrzymaniem obietnicy wyborów czerwcowych nie myśli o dymisji, odparł: Podawanie rządu do dymisji po to tylko, żeby Sejm jej nie przyjął, jest destabilizacją. Zaraz jednak zaznaczył: Ja niczego nie wykluczam.