Reklama

RPP może złagodzić nastawienie, ryzykiem jest polityka

WARSZAWA (Reuters) - Rada Polityki Pieniężnej (RPP) może złagodzić nastawienie, gdyż presja inflacyjna maleje i w 2005 roku inflacja powinna wrócić do celu. Jednak im bliżej do wyborów, tym większa szansa na odwrócenie wzrostowego trendu złotego, a to już będzie argument przeciw dalszemu rozluźnianiu polityki RPP, sądzi jej członek Andrzej Wojtyna.

Publikacja: 11.02.2005 16:01

Rada od miesięcy utrzymuje główną stopę rynkową na poziomie 6,5 procent i restrykcyjne nastawienie w swej polityce, ponieważ inflacja wciąż pozostaje poza celem RPP na poziomie 2,5 procent plus minus jeden punkt procentowy. Analitycy sądzą, że mocny złoty skłoni RPP do zmiany nastawienia na neutralne na posiedzeniu 24-25 lutego.

"Bilans ryzyk zmierza teraz w moim przekonaniu w takim kierunku, że stwarza pole do zmiany nastawienia na neutralne. Ale jeśli będzie narastać ryzyko polityczne i niepewność przed wyborami (...) Jeśli bilans ryzyk pogorszyłby się, to konieczny byłby powrót do nastawienia restrykcyjnego" - powiedział w wywiadzie dla Agencji Reuters Wojtyna. "Jeśli chodzi o czynniki ekonomiczne, to bilans ryzyk jest sprzyjający. Większe zagrożenie dla realizacji celu inflacyjnego mogłoby się pojawić, gdyby doszło do odwrócenia się tendencji wzmacniania się kursu walutowego, czyli do ponownej deprecjacji. Na razie nic na to nie wskazuje, ale niewiadomą są zbliżające się wybory" - powiedział. Sojusz Lewicy Demokratycznej (SLD) zapowiedział wybory na jesień, ale w ostatnich dniach na rynku wzrosły spekulacje, że mogą zostać one przeprowadzone wcześniej. Powstaje nowe ugrupowanie centrolewicowe, którego twórcy kuszą udziałem Jerzego Hausnera, autora programu reform fiskalnych i premiera Marka Belkę.

Wojtyna sądzi, że rynki nie wiedzą dokładnie, jakie są poglądy obecnych i tworzących się sił politycznych na gospodarkę, w tym na najbardziej interesujące dla inwestorów sprawy reform fiskalnych i polskiej drogi do euro. To może skutkować wzrostem niepewności i osłabieniem złotego, wspierającego dotąd Radę w walce z inflacją.

"Jest ryzyko osłabienia złotego, jeśli główni gracze zaczęliby postrzegać, że są trudności ze zbudowaniem wiarygodnego programu gospodarczego. Przede wszystkim chodzi tutaj o kontynuację konsolidacji fiskalnej, od której de facto zależy nasze członkostwo w Unii Gospodarczej i Walutowej" - powiedział Wojtyna.

"Brak dyskusji (programowej między przyszłymi koalicjantami) mnie martwi, szczególnie gdyby wybory miały odbyć się jednak w czerwcu" - dodał.

Reklama
Reklama

Wojtyna sądzi, że w pierwszym kwartale tego roku inflacja, która osiągnęła w grudniu 4,4 procent rok do roku, pozostanie wysoka, jednak w ciągu roku można się spodziewać wyraźnego jej spadku.

"Sądzę, że jest możliwe zbliżenie się do środka celu inflacyjnego pod koniec roku" - powiedział. Zastrzegł jednak, że nie oznacza to obniżek stóp.

"Moim zdaniem, jeśli sztucznie oddzielimy czynniki ekonomiczne od politycznych, to rzeczywiście można uznać za dość przekonujące rozumowanie, że jest większa możliwość szybszej zmiany nastawienia, czy nawet obniżek stóp. Ale to tylko tak długo, jak długo sztucznie pomijamy wymiar polityki" - powiedział Wojtyna.

"A w moim przekonaniu od tego nie możemy abstrahować. Uważam, że zmiany stóp powinny się dokonywać się przy nastawieniu łagodnym lub restrykcyjnym. W taki sposób decyzje o zmianach stóp powinny być dokonywane w normalnych warunkach, czyli poza ryzykiem kryzysu walutowego czy bardzo silnych szoków, a takie normalne warunki obecnie występują" - sądzi.

Wojtyna przyznał, że decyzje Rady będą w dużej mierze zależeć od złotego.

"Aprecjacja stwarza pewne możliwości perspektywiczne obniżenia stóp, jeżeli uznamy, że jest ona trwała. (...) Nie ma bowiem sensu, aby, powiedzmy po trzech miesiącach zacząć znowu podnosić stopy procentowe, jeśli trend odwróciłby się w kierunku deprecjacji" - powiedział przedstawiciel RPP. "Będziemy mogli mówić, że aprecjacja jest trwała dopiero wtedy, gdy zmniejszy się rola czynników politycznych, jeśli będziemy wiedzieć, że umocnienie wynika głównie z czynników ekonomicznych, fundamentalnych" - powiedział Wojtyna.

Reklama
Reklama

Umacniający się złoty jest silnym czynnikiem antyinflacyjnym. Jednak wraz z umocnianiem się jego kursu rosły naciski na bank centralny, aby podjął działania hamujące aprecjację. Politycy i niektórzy ekonomiści argumentowali, że mocny złoty uderza w polski eksport, motor rozwoju polskiej gospodarki. Rynek zaczął spekulować o interwencjach. "Jeśli byśmy próbowali wpływać korygująco i każdą zmianę w kursie walutowym kompensować zmianami stóp procentowych, to gdyby za dwa-trzy miesiące ze względu na czynniki polityczne tendencja odwróciła się w kierunku deprecjacji, znów musielibyśmy stopy podnosić" - powiedział członek Rady.

"Zwiększa się wówczas znacznie niepewność dla podmiotów gospodarczych i dla gospodarstw domowych. Bo duża zmienność stóp procentowych dotyczy wszystkich, a nie głównie eksporterów" - dodał.

Wojtyna powiedział, że obecnie nie ma potrzeby interweniować na rynku walutowym. Od wejścia Polski do Unii Europejskiej złoty zyskał do euro 20 procent. "W odniesieniu do kursu nie nadszedł, moim zdaniem, czas na takie działania. Nie są one konieczne, ponieważ przede wszystkim interwencje walutowe mają sens, jeśli jest duże prawdopodobieństwo, że będą one skuteczne i w sposób dość trwały odwrócą trend" - powiedział Wojtyna.

"Natomiast dokonywanie zmian w dotychczasowym reżimie polityki kursowej bez znacznego stopnia pewności, że kurs nie powróci do trendu jest ryzykowne i bardzo dyskusyjne" - dodał.

Ewa Krukowska i Paweł Florkiewicz

((Autor: Paweł Florkiewicz; Redagował: Marcin Gocłowski; [email protected]; Reuters Serwis Polski, tel. 22 6539700, RM: [email protected]))

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama